sobota, 6 czerwca 2015

Rozdział 7





Violetta

Obudziłam się koło godziny ósmej...
Postanowiłam wstać. Wzięłam z garderoby koszulkę, a do tego jeansy. Poszłam do toalety i się ubrałam. Włosy rozczesałam i pozostawiłam rozpuszczone. Makijaż zrobiłam bardzo  delikatny. Prawie nie widoczny. Gdy już wyszłam z łazienki, poszłam do jadalni, gdzie Olga już podawała śniadanie.
- Dzień dobry wszystkim - powiedziałam
- Dzień dobry. - odpowiedzieli
- Co na śniadanie ?
- Kanapki z szynką, serem, pomidorem i ogórkiem. - odpowiedziała na moje pytanie Olga. Zasiadłam do stołu i zaczęłam jeść. Jadłam około 20 minut. W tym czasie trochę porozmawialiśmy wszyscy.
Gdy z powrotem wróciłam do pokoju, była  dziewiąta. Nie miałam co robić, więc włączyłam sobie telewizor i położyłam się na łóżku. Akurat leciała jakaś komedia. W czasie oglądania, przysnęło mi się.

***

Obudziłam się o 14:00, poszłam do łazienki i poprawiłam fryzurę, ponieważ jak spałam to się troszkę potargała.
- Obiad ! - krzyknęła Olga, zeszłam na dół i zjadłam posiłek.
Po zjedzeniu poszłam do pokoju. Włączyłam laptopa , po czym wpisałam hasło. Weszłam w Google i wpisałam fb. Po chwili byłam już zalogowana na swoim koncie. Ogarnęłam fejsa i wyłączyłam laptopa. Usłyszałam dźwięk smsa.

Od: 662907745
Będziesz moja :*

Do: 662907745
Ross ? 

Od: 662907745
Skąd wiedziałaś ? :*

Do: 662907745
Idiotów zawsze rozpoznaje. 

Od: Idiota
Mrrrr...

Do: Idiota
Przestań ! I tak już nigdy nie będziemy razem !

Od: Idiota
Jeszcze się przekonamy.

Do: Idiota
Nara, idioto !

Od: Idiota
Pa, kochanie :*

Idiota...

~14:55~

Czas wychodzić z domu. Założyłam na swoje nogi baleriny, wzięłam telefon do ręki i wyszłam. Do parku doszłam w 7 minut. Gdy tam dotarłam, Verdas już tam był. Usiadłam koło niego.
- Hej.
- Cześć - powiedziałam - Po co chciałeś się spotkać ? - palnęłam bez pomyślenia, przecież to oczywiste, że chce gadać o nas.

Idiotka...

- Jak to po co ? Nie uważasz, że trzeba coś wyjaśnić. ? - zapytał
- Tak, przepraszam.
- Nic się nie stało. A więc... Czy Ty mnie zdradziłaś z tym typem ?
- Nie, a Ty mnie z Francescą ?
- Też nie. Ale czemu akurat z Francescą ?
- Bo mi powiedziała, że mnie zdradzasz, a jak zapytałam z kim to powiedziała, że z nią.
- Ej, wiesz co jest dziwne ? - zapytał
- Nie
- Bo do mnie też przyszła Francesca i pokazałam Twoje zdjęcia z tym chłopakiem.
- Co ?
- No na zdjęciach się całowaliście itp.
- Bo mi Fran też pokazała zdjęcia tylko, że z Wami.
- Idziemy do niej ?
- Idziemy. - wstaliśmy z ławki i skierowaliśmy się pod dom Naszej byłej przyjaciółki.

***

- Cześć kochanie, i Viola - powiedziała uśmiechnięta
- Yyy... Hej
- Co tu robicie ?
- Przyszliśmy wyjaśnić parę spraw.
- A jakich ?
- Możemy wejść ? - otworzyła drzwi na oścież i wpuściła Nas do środka. Usiedliśmy wszyscy na sofie. - A więc...
- Czemu nas okłamałaś?
- Z czym ?
- No że niby ja zdradzam Vilu, a ona mnie.
- A. O to Wam chodzi.
- Tak
- No bo Leon... Wiesz, że od dawna mi się podobasz więc chciałam cie jakoś zdobyć..
Więc Tobie nagadałam o Violi, a Violettcie o Tobie, żeby was rozdzielić.
- Zwariowałaś ? - zapytałam. - Nie wiem jak Ty Leon ale ja wychodzę. - powiedziałam po czym wyszłam. Verdas zrobił tak samo.
- To co teraz ?
- Nie wiem, ale nie możemy do siebie wrócić. - powiedziałam.
- Dlaczego ? Przecież się wszystko wyjaśniło.
- No niby tak, ale przecież zaufanie w związku to podstawa, a my sobie nie zaufaliśmy. - odpowiedziałam
- Masz rację.
- Przyjaciele ?
- Jasne ! - przytuliliśmy się. - Odprowadzić Cię ?
- Jeśli ci się chce. - szliśmy z 5 minut i w pewnym momencie mnie olśniło. - A jak ten chłopak na zdjęciu wyglądał ?- zapytałam, wtedy Leon zaczął opisywać tego chłopaka. - Przecież to ten idiota !
- Ktoś mnie wołał ? - Zapytał mężczyzna w średnim wieku, na co z Leonem się zaśmialiśmy.
- Nikt pana nie wołał. - powiedziałam i ruszyliśmy dalej
- Jaki idiota ?
- Ross
- Kto to ?
- Chodziłam z Nim jeszcze jak byłam w Barcelonie. - powiedziałam, a Leon już się nie odzywał.

~2 miesiące później~

Z Leonem jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi, a razem z Naty, Maxim i Camilą tylko przyjaciółmi. Leon jest dla mnie najważniejszy.
Z Francescą oraz Leną nie rozmawiamy, coś tam było, że Fran Nas przepraszała ale szczerze mam to gdzieś.  Ross się odczepił. Oni razem współpracowali.

Czuby...

***

Obudziłam się o dziewiątej. Ubrałam się, zjadłam śniadanie. Do 12:30 zajęłam się sobą, czyli grałam w gry, siedziałam, jadłam lody, pisałam z Leonem smsy.
O 13 wyszłam do Camili, ponieważ byłyśmy umówione.
Szłam powoli chodnikiem, aż dotarłam. Ruda nie mieszka daleko. Zapukałam, otworzyła mi mama przyjaciółki.
- Dzień dobry, jest Cami ?
- Dzień dobry, Violetto. Jest u siebie na górze. - wymieniłyśmy się ciepłymi uśmiechami. Podreptałam po schodach i zapukałam do drzwi.
- Hej.
- Cześć - odpowiedziała.
- Co robisz ?
- Emm... Myślę.
- Coś się stało?
- Nie, a czemu miałoby się coś stać ?
- Myślisz.
- Viola ! - zaczęłyśmy się śmiać.

U Camili byłam do 18. Trochę pogadałyśmy, śmiałyśmy się, byłyśmy poduszkami. Czas szybko zleciał.
- Do widzenia Pani. - powiedziałam na pożegnanie do mamy Camili.
- Pa, Violu. - zamknęłam drzwi od domu i ruszyłam w kierunku swojej chaty. Szłam, pisałam z Naty smsy, zagapiłam się i na kogoś wpadłam.
- Przepraszam. - powiedziałam, ale gdy zobaczyłam kto to, od razu coś dodałam. - A, to tylko Ty - ulżyło mi
- Tak, to TYLKO ja. - powiedział nie kto inny jak Leon. Udawał obrażonego - Foch forever na 2 minuty. - powiedział
- Przepraszam, to nie tak miało zabrzmieć.
- Dobra, dobra, już Ci uwierzę.
- No uwierz.
- Pomyślę.
- Coś się stało ?
- Nie, a co ?
- Będziesz myślał.
- Violetta... ! - zaczęłam się śmiać. - Śmiejesz się z tak mądrego człowieka ?
- Nie.
- Jak to nie ? Przecież widzę, że się śmiejesz.
- Ja się śmieje z tak głupiego człowieka
- Ja idę do domu. Jak przemyślisz swoje zachowanie to zadzwoń.

Leon

- Mamo, nie ! - krzyknąłem.
- Tak, Leon. Idź się pakować.
- Ugh ! Nienawidzę Cię ! Was ! Bo ojca też ! - poszedłem do pokoju wściekły. Rodzice, wymyślili sobie, że wyjedziemy do Madrytu, bo tam znaleźli lepszą pracę i będzie nam się lepiej żyło.

Ta jasne...

Samolot mam za 3 godziny więc się spakuje  i pójdę do Violi.
Wyciągnąłem z szafy wielką walizkę do której schowałem najpotrzebniejsze rzeczy. Takie jak ciuchy, czy ładowarka do telefonu.
Skończyłem jakoś po 1 godzinie. Wziąłem walizkę i zszedłem z nią na dół i postawiłem koło wyjścia. Ubrałem buty i wyszedłem do Violetty.

- Viola ! - krzyknąłem gdy wszedłem do pokoju dziewczyny. Stała przy oknie. Gdy tak wparowałem od razu się do mnie odwróciła.
- Co ! - krzyknęła tak samo jak ja, żeby było śmiesznie. - Już Ci przeszło ?
- Tak jakby. - powiedziałem - Chodź do mnie. - rozłożyłem ręce tak aby się do mnie przytuliła. Zrobiła to. - Muszę Ci coś powiedzieć.
- Co ?
- Moi rodzice są głupi. Karzą mi wyjechać z Nimi do Madrytu, ponieważ tam znaleźli lepszą pracę. - szatynka od razu się ode mnie odsunęła i zaczęła się śmiać.
- Leon, nie żartuj.
- Nie żartuje. - przestała się śmiać.
- Jak to ? Wyjeżdżasz ? - kiwnąłem głową potwierdzająco. - Co ? Nie ! - od razu się do mnie mocno przytuliła. - Nie możesz. Nie zostawiaj mnie. !
- Violu, muszę. Mi też się nie uśmiecha jechać.
- Ale Leon...
- Będziemy gadać, pisać smsy, listy. Na pewno Cię odwiedzę.
- No dobrze... Obiecujesz ?
- Obiecuję.
- Kiedy wyjeżdżasz?
- Dzisiaj za półtorej godziny
- Będę tęsknić. - powiedziała ze smutkiem w głosie.
- Ja też. Muszę już iść. - ta powoli się ode mnie odlepiła.
- Będziesz miał coś przeciwko jeśli Cię odprowadzę do domu ?
- Nie. - uśmiechnąłem się do niej.
- To idziemy. - szliśmy jak najwolniej tylko, żeby być dłużej ze sobą. Po chwili stało się coś czego oboje nie chcieliśmy. Dotarliśmy pod mój dom.
- Dotarliśmy - powiedziałem.
- Obiecujesz, że będziesz dzwonić i pisać. ?
- Tak.
- Leon. Jedziemy - powiedzieli rodzice, a Viola się we mnie mocno wtuliła.
- Muszę iść. - odlepiłem się od niej i poszedłem do samochodu. Zaczęliśmy odjeżdżać. Widziałem jak Violetta patrzy tymi swoimi wielkimi i czekoladowymi oczami.

***

Mamy rozdział 7 <3
I bardzo przepraszam, że piszę takie krótkie, ale i tak się starałam, aby ten był dłuższy niż zwykle. :)
Nie bijcie :D

*Piszcie, jeśli chcecie, aby zająć Wam miejsce pod ósemką.

3 komentarze = Rozdział 8

czwartek, 4 czerwca 2015

Rozdział 6









- Violetta...
- Co Ty tu robisz ?
- Byłem pobiegać. Nie miałem co robić w domu.
- Mogłeś iść do Francesci - prychnęła
- Czemu do niej ?
- Fajnie Ci się z nią mnie zdradzało, prawda ?
- Co ? O co ci chodzi. ?
- Ty już dobrze wiesz.
- Nie, nie wiem.
- Zdradziłeś mnie i to jeszcze z Francescą ! - krzyknęła na jednym tchu po czym szybko wstała i poszła. Poszedłem za nią i delikatnie ją pociągałem za ramie, a ona się odwróciła - Czego ?! - powiedziała zdenerwowana
- Violetta, o co Ci chodzi ?
- Już nawet nie zdrabniasz mojego imienia. Jak teraz mówisz na Francescę ? Fran, Frania, mhm ?
- Co ? Co Ty masz z Fran ?
- A więc Fran, mhm...
- Wytłumaczysz mi o co Ci chodzi ?
- Zdradziłeś mnie i to jeszcze z Francescą !
Co ?
- Nie prawda ! To Ty mnie zdradziłaś z jakimś typem - powiedziałem to, a ona stanęła jak by została zamurowana moimi słowami.
 
Może została.

Nie odzywała się przez kilka minut tylko stała i chyba w głowie sobie wszystko układała

Może układała.

- Viola - zacząłem jej machać ręką przed twarzą
- Co ? - ocknęła się z "transu" - A i ja nie wiem co Ty tam w swojej główce sobie wymyśliłeś ale ja Cię nie zdradziłam. To koniec, Leon, a teraz przepraszam ale muszę wracać do domu. Cześć.
Już jej nie zatrzymywałem, postanowiłem wrócić do domu i wszystko na spokojnie przemyśleć.
Violetta
Co on sobie w ogóle wyobraża ? Myśli chyba, że jak zgoni winę na mnie to on nie będzie winny.
Mówił, że to Ja go zdradziłam, a to nie prawda.
- Violetta ! Obiad ! - krzyknęła Olga, zeszłam ze schodów i poszłam do jadali. Usiadłam tam gdzie zawsze na swoje miejsce, a gospodyni podawała już danie.
Zjadłam w 20 minut po czym poszłam do swojego pokoju, wzięłam laptopa i go włączyłam. Wpisałam hasło i weszłam w przeglądarkę Google. Facebook. Popatrzałam trochę po moich znajomych, trochę polajkowałam zdjęć i wylogowałam się z serwisu.
Straciłam chłopaka i przyjaciółkę. Jestem sama.
Mam Olgę, mamę, tatę ale to nie to samo.
Odłożyłam laptopa i położyłam się na łóżku, a do mojego pokoju weszła moja mama.
- Violu... Co się dzieje ? Przy obiedzie byłaś  jakaś taka rozkojarzona i smutna.
- Nic... Po prostu wszystko mi się wali...
- Co dokładniej ?
- Rozstałam się z Leonem przez moją byłą najlepszą przyjaciółką Francescą, a wiesz co w tym jest najdziwniejsze. ? - zapytałam, a mam pokręciła głową przecząco. - Że on mi wmawia, że to ja go zdradziłam.
- A zdradziłaś ?
- Mamo !
- No dobrze... Myślę, że powinnaś z nim porozmawiać na spokojnie i nawet jeśli nie będziecie już razem to możecie zostać przyjaciółmi. - posłałam mi delikatny i szczery uśmiech.
- Dziękuję - powiedziałam
- Nie ma za co. - powiedziała z szerokim uśmiechem i wyszła.
Nie wiem czy spotkać się z Verdasem czy nie. Mam mętlik w głowie.
Jest ładna pogoda, a mi jest gorąco, chyba pójdę sobie po loda.
- Tato ?
- Masz. - dał mi dziesięć złoty.
- Jak Ty mnie dobrze znasz - zaśmiałam się. - Dziękuje. - Założyłam swoje baleriny i wyszłam na dwór. Szłam sobie chodnikiem. Wokoło otaczało mnie mnóstwo ludzi. Ale nie za dużo.
Weszłam do sklepu, wybrałam Loda i  czekałam w kolejce jakoś z 10 minut. Gdy przyszła moja kolej, zapłaciłam i wyszłam.
Resztę schowałam do kieszeni spodni. Idąc powoli nie zważając na nikogo zaczęłam otwierać Loda. Nagle poczułam jak na kogoś wpadam i się od niego odbijam i lecę do tyłu. Ktoś mnie złapał. Po chwili spojrzałam na kogo wpadłam.
Ujrzałam Leona
- Przepraszam.
- Nic się nie stało. - odwróciłam się by zobaczyć kto mnie złapał.
- Co Ty tu robisz ? - zapytałam gdy zobaczyłam mojego ex z Barcelony.
- Przyjechałem do mojej dziewczyny.
- Chyba byłej - powiedziałam do Rossa.
- Niedługo znowu będziesz moja.
- Zapomnij. Nigdy.
- Jeszcze się przekonasz. - powiedział po czym odszedł. Odwróciłam się jednak wpadłam znowu na kogoś. Okazał się to Leon, zapomniałam o nim.
- Przepraszam - powiedziałam po czym go wyminęłam.

***

- Cześć. Jestem Natalia. - powiedziała dziewczyna siadając koło mnie. Chodziliśmy razem do szkoły ale nigdy ze sobą nie rozmawiałyśmy
- Violetta.
- Czemu siedzisz tutaj sama ?
- Nie wiem. Jakoś tak. - uśmiechnęłyśmy się do siebie.
- A. - w tym momencie dostałam smsa.
Od: Camila
Cześć Vilu ! Idziemy na zakupy ? Dawno nigdzie razem nie byłyśmy.
Jejku ! Cami ! Zapomniałam o niej. Przecież mam jeszcze ją.
- Naty, Camila napisała czy idziemy na zakupy. Idziesz z nami ?
- Emm... Jasne !
Do: Camila
Hola Cami. Okej, ale pójdzie z nami Natalia, ok ?
Od: Camila
Jaka ?
Do: Camila
Rico.
Od: Camila
Okej, to za 30 minut w Naszym miejscu ?
Do: Camila
Okej.
- Dasz mi swój numer Vilu ?
- Tak - dałam jej swój telefon, a ona mi swój i wpisałyśmy swoje numery

*** 

Na tym babskim wypadzie było super. Wszystkie razem się dobrze dogadywałyśmy i chyba stałyśmy się najlepszymi przyjaciółkami. Camila już nie chcę się przyjaźnić ani z Francescą, ani z Leną.
Okazało się, że Naty to całkiem spoko dziewczyna.
Na zakupach raz spotkałam Rossa przez co popsuł mi się humor, jednak dziewczyną szybko udało mi się go poprawić.
Zjadłam kolację, umyłam się i poszłam spać. Przed zaśnięciem dostałam smsa od Leona o treści

"Musimy pogadać. Jutro o 15 w parku na ławce"

***

No hej ;)
Mamy nowy rozdział <3
Jeśli chcecie, abym zajęła Wam miejsca pod następnym rozdziałem to piszcie w komentarzu :)

bye xx

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Rozdział 5





Violetta

Rano obudziłam się w objęciach Leona. Powoli wyswobodziłam się z jego ramion i poszłam na dół.
- Cześć Violetta. - powiedziała Angie
- Hej Angie co Ty tutaj robisz ?
- Wczoraj przyszłam Cię odwiedzić ale już spałaś... z Leonem. - mówiła z uśmiechem.
- No tak... Bo oglądaliśmy horror i zasnęliśmy.
- Wiem. Widziałam i przykryłam was kocem.
- Aaa... To stąd ten koc... - zaśmialiśmy się.
- Tak...
- Co Olga robi na śniadanie ?
- Chyba naleśniki z serem, a co?
- Nic, tak pytam. - powiedziałam, a na górze coś trzasło. Jakby jeszcze okno ktoś wybił - Co to ?
- Nie wiem lepiej idź sprawdzić. - od razu pobiegłam na górę, a tam zobaczyłam wybite okno i Leona który przy nim stoi.
- Leon ?! Co Ty zrobiłeś ? - zapytałam ciekawa.
- No bo śniło mi się, że idę spać, a później się budzę, a naprawde się obudziłem. Ale to był świadomy sen i chciałem sprawdzić co się stanie jeśli w telefonie włączę tryb samolotowy i go rzucę. No tak jakoś się stało - zaczęłam się śmiać. - jesteś zła ?
- Nie. - dalej się śmiałam, a Leon razem ze mną. Podeszłam do niego i przytuliłam - Ty głupku. Głupi jesteś. - zaśmiałam się.
- Ale i tak mnie kochasz.
- Bardzo - mocniej się w niego wtuliłam. Do pokoju weszła Angie
- Co się stało ?
- Długa historia... - powiedziałam

Kilka dni później

- Mamo ?
- Tak, córciu ?
- Mogę dzisiaj spać u koleżanki ?
- U której ?
- Francesco
- Jasne.
- Dziękuje ! To ja idę spakować potrzebne rzeczy. Powoli poszłam i spakowałam do torby ciuchy na jutro oraz piżamę.

***

Oglądamy z Francescą i Leną jakiś horror w salonie w domu Włoszki.
Nie jest zbyt straszny. Ja prawie ciągle piszę z Leonem.

Od: Leon <3
Ja bardziej <3

Do: Leon <3
Nie bo ja bardziej za Tobą tęsknię :*

Od: Leon <3
Chcesz się o to kłócić ?

Do: Leon <3
Nie bo i tak ja wygram.

Od: Leon <3
Niech Ci będzie <3

Do: Leon <3
Yay !
Wygrałam.

Od: Leon <3
Chciałbym Cię teraz przytulić, pocałować, być blisko Ciebie <3

Do: Leon <3
Ja też bym tego chciała. ;)

Od: Leon <3
Kocham Cię, misia <3

Do: Leon <3
Awh, ja Ciebie też, misiu :*

- Dziewczyny, nudne to jest...
- Co ? - zapytała Lena
- Ten film. - powiedziałam
- Masz racje. Która godzina ?
- Druga w nocy.
- Idziemy spać ? Bo tak szczerze to już mi się strasznie oczy kleją.
- Mi też. - powiedziała Lena
- To idziemy spać ? - zapytała Fran
- Tak. - pogasiłyśmy wszystkie światła i telewizor po czym poszłyśmy do pokoju mojej przyjaciółki. Tam były nasze śpiwory. Zasnęłam z myślą o moim chłopaku.

~2 miesiące później~

- Violetta, mówię Ci ! Leon Cię zdradza !
- Kłamiesz ! I niby z kim mnie zdradza ? Co ?
- Ze mną !
- Francesca daj spokój. !
- Patrz ! - podała mi jakieś zdjęcia na których była ona i Leon. Na tych zdjęciach też się całowali
Odwróciłam się tyłem do niej i szłam przed siebie. Dziwnym trafem doszłam do domu. Weszłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Jak on mógł mi to zrobić ?
Boże...

Leon

- Ona Cię zdradza. - powiedziała
- Kto ?
- Violetta.
- Co Ty gadasz ? Violetta ? Nigdy !
- A może ona po prostu już Cię nie kocha. ?  Nie pomyślałeś o tym ? - chwilę się zastanowiłem i... Już sam nie wiem co o tym myśleć.
- I niby z kim ona mnie zdradza ?
- Z takim chłopakiem. Zobacz - pokazała mi fotki. Violetty i jakiegoś typa z którym się całuje itp. - Ale jakby co to nie wiesz tego ode mnie.
- Okej. Nara !

***

Do: Violetta
Jak mogłaś ?

Napisałem jej smsa, ale mi nie odpisywała.
Nie jestem pewny czy ona mnie zdradziła... ale może faktycznie już do mnie nic nie czuje.  No ale mogła przecież powiedzieć, że to koniec, że nie chce mnie już w swoim życiu, a nie od razu mnie zdradzać i jeszcze mówiła mi, że mnie kocha.

A ja jej wierzyłem, idiota.

Nie odpisuje mi... Czyli jednak musi być coś na rzeczy...
Boże... Już nie wiem co o tym wszystkim mam myśleć.
Jest już 20. Postanowiłem iść się umyć i iść spać. Oczywiście przed zaśnięciem znowu myślałem o tym wszystkim.

3 dni później

Wstałem jakoś o 7:30 poszłam załatwić poranne czynności. Koło 8:10 zjadłem śniadanie. Płatki z mlekiem.
Postanowiłem iść trochę pobiegać. Na szczęście dzisiaj ubrałem dresy. Na nogi założyłem moje air maxy. Gotowy wyszedłem. Biegłem przez park. Biegłem trochę szybszym truchtem. Z oddali zauważyłem nie kogo innego jak Violettę. Była smutna, zrozpaczona i trochę rozkojarzona. Bujała w obłokach. Była w swoim własnym świecie. Postanowiłem dosiąść się do niej. Gdy już dobiegłem usiadłem koło dziewczyny.
Nie reagowała.

Odchrząknąłem. Ocknęła się ze swojego własnego zamkniętego świata i spojrzała na mnie z niedowierzaniem, jakby nie mogła uwierzyć, że tam siedzę.

- Leon - powiedziała cicho. Spojrzałem jej w oczy, nie zobaczyłem tam nic. Były szare, całe czerwone od płakania.

***

Macie nowy rozdział xp

3 komentarze = Rozdział 6

sobota, 30 maja 2015

Rozdział 4



Jestem już u siebie w domu. Było nawet fajnie. Widziałam jak przez prawie cały wieczór Leon na mnie zerka. Po filmie poszliśmy spać. Los chciał, żebym spała koło Leona. No trudno... Rano pomogliśmy wszyscy sprzątać i rozeszliśmy sie do domów. Jest już 14:30. Strasznie się denerwuje tym spotkanie z Leonem.

***

Idę właśnie w stronę ławki która znajduje się w parku.
- Cześć - powiedziałam do Leona, on wstał powiedział "Hej, to dla Ciebie" i dał mi bukiet czerwonych róż. - Dziękuje.
- Nie ma za co. - posłał mi uśmiech.
- A więc o czym chciałeś rozmawiać ? - zapytałam i usiadłam na ławkę. Leon postąpił tak samo.
- O Nas - spojrzałam na niego pytającym spojrzeniem. - O tamtym pocałunku i w ogóle o Naszych uczuciach względem drugiej osoby.
- Aaa... Tak... Masz racje... - powiedziałam
- A więc... Podobasz mi się. Patrząc w Twoje oczy można utonąć. Są piękne, czekoladowe. Masz piękny uśmiech. W ogóle jesteś piękna. - zaczęłam się rumienić ale nie schowałam głowy w dół, żeby go nie speszyć. Próbowałam je tylko trochę zakryć włosami. - Iii ... Kocham Cię - zaczęłam się szeroko uśmiechać, przytuliłam go mówiąc:
- Właśnie spełniło się moje największe marzenie, też Cie kocham !
- Naprawdę ? - zapytał z niedowierzaniem
- Tak - powiedziałam szczęśliwa, odkleiłam się od niego i spojrzałam w jego piękne zielone oczy. W pewnym momencie Leon zapytał
- Czy zostaniesz moją dziewczyną ? - Ja sie tylko uśmiechnęłam i go pocałowałam. - Mam rozumieć, że tak ? - zapytał z uśmiechem.
- Tak. - powiedziałam podekscytowana tym, że jestem z Leonem.
- To się bardzo cieszę.
- Ja też. Uwierz mi.

~18:20~ Francesca

Siedzimy u mnie w domu z Leną i wspominamy stare czasy. Ciągle się śmiejemy i nie możemy opanować.
- Francesca pamiętasz jak byłyśmy na nartach i Ty z całej góry spadłaś ? - Lena się śmiała, a ja spojrzałam na nią jak na idiotkę ale po chwili też wybuchłam nieopanowanym śmiechem.
- L-L-Lena - wydusiłam przez śmiech - Ty jesteś nie lepsza. Pamiętasz jak na obozie w 2 gimnazjum posikałaś się w lóżko przed strachem przed burzą ?
- Ha Ha Ha - powiedziała ironicznie. - A Ty pamiętasz jak wyrzuciłaś tort na twarz Pani od matematyki ? - Doskonale to pamiętam. Było to na balu szóstoklasisty. Według klasowej sondy mnie wybrali jako osobę która ma zanieść tort na stół. Gdy szłam ktoś podłożył mi 'haka' i upadłam, a tort poleciał już wiecie na co.
- Pamiętam.

Violetta

Od: Leoś <3
Dobranoc, kochanie <3

Do: Leoś <3
Dobranoc Leoś. :*

Po odpisaniu na wiadomość od razu zgasiłam moją lampkę nocną leżącą na szafeczce i poszłam spać.

***

Rano około dziesiątej wybrałam się na spacer w parku. Lipcowe słońce mocno zgrzało. Szłam sobie powoli, gdy nagle na kogoś wpadłam, a raczej to ten ktoś wpadł na mnie bo biegł i mnie chyba, a raczej na pewno nie zobaczył.
- Patrz jak biegasz !
- Przepraszam... Po prostu moja dziewczyna miała wypadek iii... Iiii...
- I ?
- Leży w śpiączce w szpitalu i może się już w ogóle nie obudzić.
- Przepraszam. - Zrobiło mi się głupio gdy opowiedział mi tą krótką historię.
- Ty ? Za co ?
- Że na Ciebie tak naskoczyłam.
- Przestań... To moja wina, zagapiłem się i w Ciebie wpadłem. - posłałam mu uśmiech co odwzajemnił. - Jestem Diego. -   wystawił w moją stronę swoją dłoń.
- Violetta - mówiąc swoje imię uścisnęłam jego rękę.
- Dasz się zaprosić na jaką kawę ?
- No nie wiem...
- Nie daj się prosić.
- Eee... No dobra. - Poszliśmy do pobliskiej kawiarenki. Tam usiedliśmy i wypiliśmy spokojnie kawę. Pogadaliśmy trochę, muszę przyznać, że dobrze się ze sobą dogadujemy.
- Diego ja już chyba będę musiała lecieć. - powiedziałam po czym wstałam, pożegnałam się z nim i wyszłam.
Postanowiłam iść do Fran. Szłam powolnym krokiem. Po chwili byłam już w pokoju przyjaciółki.
- No to opowiadaj ! Jak tam z Leonem. - powiedziała
- Z Leonem ? Cudownie ! Co prawda, jesteśmy razem od - przerwałam mi
- Jesteście razem ? - krzyknęła a za razem pisnęła.
- Tak, od wczoraj. - przytuliła mnie do siebie.

Leon

Wreszcie jestem z Violettą. Nie podejrzewałem nawet, że ona też coś do mnie czuje. Ciekawi mnie co teraz robi.
Wiem ! Napisze jej smsa !

Do: Violusia :*
Hej kotek <3 Co robisz ?

Napisałem tą wiadomość z trzydzieści minut temu. Nie dostałem odpowiedzi.
Zacząłem się martwić.

Do: Violusia :*
Viola... Czemu mi nie odpisałaś ? Martwię się.

Po 5 minutach dostałem odpowiedź.

Od: Violusia :*
Przepraszam, byłam u Francesci, zagadałyśmy się i nie słyszałam.

Do: Violusia :*
Ufff.... Już myślałem, że coś się stało. :)

Od: Violusia :*
;-)

- Leon ! Obiad ! - krzyknęła moja mama
- Idę ! - odkrzyknąłem jej. Zszedłem po schodach i zasiadłem do stołu. Na obiad były ziemniaki z jajkiem i mizerią.
Po zjedzonym posiłku poszedłem pobiegać. Wróciłem do domu koło siedemnastej. Podreptałem po schodach i wpadłem do swojego pokoju po czym rzuciłem sie na łóżko. Pod pół godzinie postanowiłem iść do Violi.

Violetta

Leże na swoim łóżku i oglądam jakiś horror w telewizorze, który wisi na wprost mojego łóżka. Światło jest zgaszone przez co trochę się boję. Po chwili oglądania usłyszałam pukanie do drzwi mojego pokoju.
- Proszę - powiedziałam. Do pokoju wszedł Leon - Hej - powiedziałam z uśmiechem
- Cześć kochanie - powiedział zamykając drzwi. Podparłam się rękami o łóżko. Leon podszedł do mnie i pocałowaliśmy się w usta. - Co oglądasz ? - zapytał patrząc na telewizor.
- Jakiś horror. Oglądasz ze mną ?
- Jasne. - powiedział i zaczął ściągać buty a ja się posunęłam na drugi koniec łóżka, a Leon położył się koło mnie. Ja położyłam głowę na jego klatkę piersiową. Po około  dziesięciu minutach się odezwał. - Cieszę się, że Cię mam. - podniosłam głowę z jego klatki, spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam. Położyłam sie na swojej połowie łóżka, a Leon podłożył swoją rękę pod mój kark, a ja odwróciłam się do niego przodem i swoją prawą ręką objęłam go.
- Ja też się cieszę, że mam Ciebie.
- Chyba nawet nie masz pojęcia jak za Tobą tęskniłem. Codziennie na Ciebie czekałem. Wierzyłem, że wrócisz.
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też kocham. - powiedział. Dałam mu całusa. Nawet nie wiem kiedy zasnęliśmy.

***

Mam dla Was nowy rozdział ;p
Dziękuje za komentarze pod tamtym rozdziałem.
Niestety nie wiem kiedy kolejny rozdział, ponieważ chciałabym też napisać One Shota :)
Trochę krótki rozdział, ale jest !

3 komentarze = Rozdział 5

środa, 27 maja 2015

Rozdział 3



~2 miesiące później~

Violetta

Jest już połowa lipca. Do szkoły we wracamy, ponieważ był to Nasz ostatni rok.
A co do Leona... Jesteśmy przyjaciółmi
Dzisiaj całą paczką idziemy do kina na jakąś komedie ale zapomniałam tytułu.
Okazało się, że Angie ze studia to moja ciocia.
- Dzień dobry Violu - powiedziała ciocia Izzie wchodząc do pokoju.
- Cześć ciocia.
- Co robisz ?
- Siedzę, myślę, pisze, nucę. Robię dużo na minutę...
- A jak tam z Leonem ?
- Ale co z Leonem ?
- Jak Wam się układa ?
- Ale my nie jesteśmy razem. Jesteśmy Przyjaciółmi.
- To przepraszam.
- Nic się nie stało. - posłałam jej uśmiech który odwzajemniła.
- Ja już muszę iść. Wpadłam do Ciebie tak na chwile, żeby zobaczyć jak się masz. - powiedziała i wyszła.

Od: Leon <3
Cześć śliczna. :*

Do: Leon <3
No hej <3

Od: Leon <3
Co porabiasz ?

Do: Leon <3
Tak właściwie to nic ;p A ty ?

Od: Leon <3
Też <3

Do: Leon <3
Kocham Cię, przyjacielu. :]

Od: Leon <3
Ja Ciebie też =)

~19:00~ Przed kinem

Wszyscy mieliśmy się spotkać o 19 przed kinem. Jak na razie jestem tylko ja i Leon. Reszty nie widać.
- Za 15 minut film. Wchodzimy ? - zapytał Leon
- Jasne.
Po seansie wracaliśmy przez park gdy nagle Leon się zatrzymał. Patrzył mi prosto w oczy po czym złączył Nasze usta w namiętnym pocałunku. Oddałam pocałunek. Lecz po chwili, jakiś 15 sekundach oderwałam się od niego i uciekłam. Słyszałam tylko jak mnie woła ale nie reagowałam. Pobiegłam do swojego pokoju, rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać.
Dostałam smsa.
Od: Leon <3
Dlaczego uciekłaś ?
Postanowiłam nie odpisywać. Jednak był to zły pomysł bo Leon nie odpuszczał.
Od: Leon <3
Viola, dlaczego ?
Od: Leon <3
Ej, martwię się. Odpisz mi.
Od: Leon <3
Przepraszam.
Od: Leon <3
Jeżeli nie odwzajemniasz moich uczuć to zrozumiem ale proszę Cię, odpisz.

4 dni później

Z Leonem się nie widzieliśmy od kilku dni... On pisze, dzwoni... Ale ja nie odbieram ani nie odpisuje. Był u mnie ale kazałam wszystkim mówić, że mnie nie ma. Nie wiem już co robić... Kocham go i nie wiem dlaczego tak zareagowałam...Ale wstyd mi jest teraz się z nim spotkać.
- Halo ? - odebrałam
- Cześć Vils, idziesz do parku ? - zapytała Fran.
- Yyyy... Mogę iść.
- Okej to za 15 minut na Naszej ławce.
- Dobra, pa
Powiedziałam i się rozłączyłam. Poszłam do kuchni i napiłam się soku po czym ubrałam buty. Wyszłam i szłam bardzo wolno. Gdy dotarłam na miejsce to Fran jeszcze nie było. Usiadłam na ławce.
- Hej Viola. - powiedziała Francesca, gdy zjawiła się koło mnie.
- Hola Fran. To co robimy?
- Może ploteczki ?
- Okej.
- A więc... Zaczynamy od ... Kogo ?
- Ty wybieraj - powiedziałam
- Leon - powiedziała od razu.
- Nie ... Tylko nie Leon !
- A niby dlaczego ? No dawaj Violka !
- Eeee.... No ok...
- A więc... Między Wami do czegoś doszło ?
- Yy ... Nie.
- Viola, przecież widzę, że kłamiesz.
- No dobra... Całowaliśmy się kilka dni temu i ja uciekłam. - powiedziałam, a przyjaciółka tylko westchnęła.
- A Ty coś do niego czujesz ? - kiwnęłam twierdząco głową. - Co ?
- Kocham go.
- To dlaczego z Nim nie porozmawiasz ?
- Bo się boje.
- Czego ?
- Że mnie odtrąci. Że nie czuje tego samego co ja. A nie chcę zniszczyć naszej przyjaźni - posmutniałam trochę.
- Violetta ! - krzyknął z oddali Leon, gdy go zobaczyłam to od razu uciekłam. On mnie wołał ale odpuścił i zaczął gadać z Włoszką.

Leon

- Fran, dlaczego ona się tak zachowuje ?
- Yyy... - myślała co ma powiedzieć. - Tak, czyli jak ?
- Dziwnie.
- Nie wiem.
- Wiesz
- Nie wiem.
- Fran... Ja muszę to wiedzieć.
- Ale ja nie wiem.
- Ja wiem, że Ty wiesz.
- Leon...
- Co ?
- Nic.
- No powiedz.
- Dobra ale nic jej nie mów.
- Okej.
- Ona się w Tobie zakochała i boi się, że ją odrzucisz... Nie chce zniszczyć Waszej przyjaźni. - uśmiechnąłem się gdy Fran to wypowiedziała.
- Przepraszam Francesca ale muszę coś załatwić.
- Okej.
- Dzięki. ! - krzyknąłem do niej gdy już się oddalałem.
Dzisiaj jest noc filmowa u Camili. Mam nadzieje, że Violetta będzie. Jest 17, a o 19 u Cami.
Violetta
Zastanawiam się właśnie czy iść do Cami czy nie... No bo przecież na sto procent będzie tam. Kurde. No bo z jednej strony obiecałam jej, że przyjdę, a z drugiej to nie chcę spotkać Leona.
Po 1 godzinie namysłu postanowiłam iść. Ale nie wiem czy dlatego, że nie chce zawieść przyjaciółki i czy chcę spotkać Leona.
- Cześć Cami.
- Hola Viola. Jesteś pierwsza. Wejdź
- A kto w ogóle przychodzi ?
- Ty, Fran, Andres, Leon, Maxi i Lena.
- Ahaa. Idę do łazienki.
- Okej, a ja idę otworzyć drzwi. - Poszłam na górę do wcześniej wymienionego miejsca. Po załatwieniu swoich potrzeb wróciłam. Okazało się, że przyszła Fran z Leną.
- Hej dziewczyny. - powiedziałam
- Hej Viola.
- Chcecie mi w czymś pomóc? - zapytała Cami
- Ymmm... Tak
- Pójdźcie do pokoju gościnnego i weźcie wszystkie śpiwory jakie są i rozłóżcie je za kanapą.  A ja pójdę po koce. - posłusznie wykonałyśmy polecenie.
- Cami, a gdzie są Twoi rodzice ? - zapytała Lena.
- Wyjechali do babci.- oznajmiła rudowłosa
- Aha. - powiedziała
- Ej laski, w kuchni są chipsy, weźcie je porozsypujcie do tych misek co są n stoliku. - powiedziała, a po domu rozbrzmiał dzwonek. Boże to na pewno chłopacy... i Leon... serce zaczęło mi szybciej bić. - A ja otworze drzwi. Poszłyśmy we trzy do kuchni, każda wzięła po dwie paczki chipsów po czym poszłyśmy do salonu je rozsypać do misek.  Po wykonaniu czynności odwróciłam się i poszłam do kuchni wyrzucić paczki od chipsów. Po drodze zerknęłam na chłopaków. Idę do toalety. Weszłam do pomieszczenia, załatwiłam swoje potrzeby  i umyłam ręce po czym je wytarłam w ręcznik. Szybko otwarłam drzwi, wybiegłam czterech ścian. Był to zły pomysł, ponieważ wpadłam na Leona.
- Cześć Leon. - powiedziałam i go szybko wyminęłam
- Violetta ! - krzyknął za mną. Odwróciłam się.
- Co ? - zapytałam
- Czemu mnie unikasz ?
- Ja Cie nie unikam.
- Violetta... To czemu nie odpisujesz na moje smsy ani nie odbierasz ode mnie ?
- A nie pomyślałeś, że może te smsy ani połączenia do mnie nie dochodzą ?
- Chyba sama w to nie wierzysz.
- Chyba tak. Musze iść - powiedziałam po czym się odwróciłam.
- Czekaj. - odwróciłam się do niego i spojrzałam pytającym wzrokiem. - Musimy porozmawiać.
- Tutaj ? Może jutro ?
- Okej, o której ?
- 15 w parku na ławce koło sklepu.

***

Hejoł ! xD
Witajcie w ten środowy wieczór !
Przepraszam za rozdział. Że taki krótki i wgl.

2 komentarze = Rozdział 4

poniedziałek, 25 maja 2015

Rozdział 2



- Jesteś tu nowa, prawda ?
- Tak.
- Jestem Francesca - podała mi dłoń. Którą uścisnęłam
- Violetta.
- To jest Camila, Maxi a to Leon. -
- Wiesz, że kogoś mi przypominasz ? - zwróciłam się do... Leona.
- Tak ? - kiwnęłam głową - Ty mi też.
- Serio ? Poczekaj... Ty jesteś... Leon... Verdas ! Tak ?
- Tak. A Ty to... Violetta... Czekaj... Castillo ! Wróciłaś ! - przytulił mnie do siebie. Odkleiliśmy się od siebie. - Nie zapomniałaś o mnie ?
- Jak można by było zapomnieć swojego najlepszego przyjaciela.
- Cześć Viola - powiedział uśmiechnięty od ucha do ucha Maxi.
- Maxi... - przytuliłam go, cieszę się ze go widzę. Ale najbardziej to i tak się cieszę ze widzę Leona.

Leon

Wróciła !
- Jak wróciłaś to będziemy mieć spokój z Leonem. - powiedział Maxi
- A czemu ? - zapytała miłość mojego życia, która ( chyba ) nie odwzajemnia mojego uczucia ( na pewno ). Ona ma śliczny głos
- Bo cały czas o Tobie gadał, wierzył, że wrócisz dlatego się tak teraz cieszy. - walnąłem go w ramię. - Ałła
- Chyba przesadzacie - powiedziała lekko zarumieniona i schyliła głowę, żebym tego nie widział
- Chyba jednak nie. Codziennie o Tobie gadał. A jakbyś zobaczyła jego szafkę od środka... - powiedziała Fran. Viola spojrzała się tylko na mnie i niewinnie się uśmiechnęła. Słodki ma uśmiech
Koniec lekcji.

Violetta

- To cześć ! - powiedziałam do przyjaciół
- Odprowadzić Cię ? - zapytał Leon
- Jeśli chcesz - powiedziałam, a w głębi serca cieszyłam się bardzo.
- Chcę. - powiedział - Idziemy ? - zapytał
- Tak, jasne. - zaczęliśmy iść.
- Opowiedz mi coś o sobie.
- Co konkretnie ?
- Wszystko.
- Nazywam się Violetta Castillo. Mam 17 lat. Ważę 53 kilo. Mój ulubiony kwiat to czerwona róża. Nie mam chłopaka. Ulubiony kolor to różowy.  Teraz Ty.
- 17 lat. Leon Verdas. Nie mam dziewczyny. Zielony. Kwiaty lubię wszystkie. - jej !!! Nie ma dziewczyny. Oł jeah !
- Tęskniłeś za mną ? - palnęłam zanim pomyślałam - Przepraszam, nie musisz odpowiadać.
- Nic się nie stało - posłał mi uśmiech - Tak, tęskniłem. - zrobiło mi się ciepło na sercu.❤💜
- To tutaj.
- Idziesz jutro do Studio ?
- Yyy... Raczej tak, a co ?
- Tak pytam.
- To cześć. - powiedziałam i weszłam do domu.
- Jestem ! - krzyknęłam
- Viola ! I jak było w szkole ? - zapytał tata
- Dobrze. Super.
- No to się cieszę.

***

Idziemy z Olgą na zakupy do supermarketu. Wzięłyśmy koszyk i się rozdzieliłyśmy. Ja poszłam po pomidory a Olga po mięso. Gdy pakowałam czerwone kulki ( od aut. xD czerwone kulki hahha ) ktoś zasłonił mi oczy.
- Zgadnij kto.
- Leon ?
- Zgadłaś. - zaśmiał się i odsłonił mi oczy. - Co tutaj robisz ?
- Zakupy, a ty ?
- Też. Dasz mi swój numer ?
- Jasne. Zapisuj - wyciągał telefon i zaczął zapisywać numer którym mu dyktowałam. - Żebym miała Twój to później do mnie napisz albo zadzwoń.
- Okej.
- Violetta. Idziemy ? - zapytała Olga
- Tak. Pa Leon - uśmiechnęłam się i odeszłam. Wracając z zakupów spotkałam Francescę. Troche porozmawialiśmy. Wymieniłyśmy się numerami.
W domu zjadłam płatki poszłam do siebie do pokoju. Włączyłam laptopa, a później zalogowałam się ma facebooka. Mam jedno zaproszenie. Leon Verdas. Bez myślenia od razu wcisnęłam potwierdź. Po 10 minutach się wylogowałam.  Włączyłam sobie u siebie w pokoju telewizor i się położyłam na łóżko. Po chwili oglądania usłyszałam dzwonek telefonu który oznaczał sms.

Od: Nieznany
Cześć Viola. L.

Do: Leon <3
Hej Leoś.

Od: Leon <3
Leoś ? Czm ?

Do: Leon <3
Bo Cie lubię <3 Co robisz ?

Od: Leon <3
Myślę, a Ty ?

Do: Leon <3
Oglądam, a o czym ?

Od: Leon <3
O Tobie.

Ciekawe czemu o mnie... Może coś do mnie czuje ? Mhm...

Do: Leon <3
A czm akurat o mnie ?

Od: Leon <3
Bo Cie lubię <3

Do: Leon <3
Ja Cb też *.* A nawet bardziej <33, heh.

Od: Leon <3
Ja Cb też nawet bardziej. <3

Do: Leon <3
Tęskniłam za Tobą. =]

Od: Leon <3
Chyba sobie nie wyobrażasz jak ja za Tobą.

Do: Leon <3
Leoś, jutro do szkoły, muszę iść się umyć i zjeść kolację.

Od: Leon <3
Okej, to papa =]

Do: Leon <3
Bye !

- Co na kolacje ? - zapytałam podchodząc do stołu
- Kanapki.
- Pyszne było. Dziękuje - powiedziałam gdy zjadłam.

***

Następnego dnia
Jestem już po 4 lekcjach. Jeszcze jedna. Obecnie jest przerwa i siedzę sama na korytarzu, a Leon poszedł do toalety.

- Halo ?
- Cześć Violu - powiedziała moja ciocia Izzie lekko zapłakanym głosem.
- Co się stało ?
- Twoja babcia... Zmarła.
- Co ? To nie możliwe. - rozłączyłam się i zaczęłam cicho lekko płakać.
- Coś się stało ? - zapytał troskliwie Leon i podszedł do mnie.
- Moja babcia zmarła.
- Przykro mi.
- Mogę się do Ciebie przytulić. ? - kiwną że tak. Wtuliłam sie w niego jak w pluszowego misia.

Najchętniej nie opuszczałabym jego ramion ale zadzwonił dzwonek...

Rozdział 1



Leon

- Musisz o niej zapomnieć. - powiedział Maxi
- Nie mogę.
- Musisz. Ona już nie wróci.
- Ja wierze, że wróci.
- Ty w ogóle nawet nie masz z nią żadnego kontaktu.
- No i co ?
- Nic. Widzę, że nic się nie da zrobić, żebyś o niej zapomniał.
- No chyba nic. Ja się w niej zakochałem.
- Leon... Minęło 9 lat. 9 lat jej nie widziałeś. A Ty dalej o niej pamiętasz. - rozbrzmiał dzwonek na lekcję, teraz godzina z Angie.

Violetta

- Olga nie tak mocno. - powiedziałam gdy weszłam do domu, ponieważ gosposia zaczęła mnie mocno ściskać. Dzisiaj wróciłam już chyba na stałe do Buenos Aires. Będę uczyła się tu w szkole muzycznej On beat. Pamiętam Leona, chciałabym się z Nim spotkać. Zakochałam się w nim. Jednak szanse na to, że wciąż tu mieszka są marne.- Pomóc Ci się rozpakować ? - zapytała Olga
- Dziękuje ale poradzę sobie sama. - posłałam jej uśmiech po czym wzięłam swoją walizkę i poszłam się rozpakować.

***

Jem właśnie pyszną kolacje przygotowaną przez Olgę. Spaghetti z tartym żółtym serem. Pychaaa.
- Dziękuje - powiedziałam po zjedzonym posiłku. Wstałam od stołu, zasunęłam krzesełko i poszłam po schodach do pokoju. Do szkoły idę dopiero po jutrze, środa. Umyłam się i poszłam spać.

***

Następnego dnia.
Leon
Lekcje minęły mi dzisiaj bardzo szybko, Pablo, czyli nasz dyrektor, mówił, że dołączy do Nas jakaś nowa dziewczyna. Ciekawe jaka ona będzie. Ja bym chciał zobaczyć teraz Violettę, to ta dziewczyna która musiała wyjechać jak była mała i to ta sama osoba z którą tęsknię i ją kocham. Wiem, że już nigdy nie wróci... ale cóż... trudno... A nawet jeśli wróci to z chłopakiem... To życie jest niesprawiedliwe. Szedłem, a tak się zamyśliłem, że na kogoś wpadłem. Podniosłem głowę...
- Hej Maxi. Sory.
- Siemanko stary. Znowu myślałeś o niej ? - kiwnąłem głową na tak. - Po prostu nie wiem co powiedziec, ręce opadają
- Jak masz mi już tak dogadywać całe życie to... Nara ! - krzyknąłem i odszedłem wściekły

***

- Dzień dobry. - powiedziałem
- Dzień dobry - odpowiedziała
- Poproszę wodę czystą niegazowaną i drożdżówkę.
- Razem pięć dwadzieścia osiem. - podałem sprzedawczyni banknot dziesięciozłotowy po chwili otrzymałem resztę i wyszedłem ze sklepu. Wolnym krokiem skierowałem się do domu.

~20:30~

Zjadłem kolację, umyłem się i popatrzałem na facebooku i popisałem trochę z Maxim. Pogodziliśmy się. Zasnąłem z myślami o Violettcie. Tak bardzo chciałbym ją znowu zobaczyć.

***

Następnego dnia
Violetta
Obudziłam się w dobrym humorze. Powoli zwlekłam się z łóżka. Poszłam do garderoby. Tam wybrałam strój dla siebie. Mianowicie były to jeansy i koszulka. Jest ciepło więc do tego ubiorę baleriny a na to narzucę jakiś sweterek. Ubrałam się.
- Dzień dobry. - powiedziałam do Olgi, taty i Ramallo którzy jedli już śniadanie.
- Dzień dobry. - powiedzieli wszyscy.

***

Droga do Studia zajęła mi mniej więcej 10 minut. Gdy zadzwonił dzwonek poszłam jak inni uczniowie do wielkiej sali gdzie znajdowała się scena i fortepian. Stanęłam koło innych uczniów. Parę z nich mi kogoś przypominało ale nie do końca wiedziałam kogo. Po dzwonku na przerwę wyszłam z sali i poszłam na korytarz. Podeszła do mnie grupka uczniów. Czarnowłosa, rudowłosa, szatyn i brunet.
- Cześć - powiedziała czarnowłosa. Wszyscy się uśmiechali. Ja również.
- Hej.

***

I jest pierwszy rozdział :D
Nie ma szantażyku xp
Nie będę taka xpp