sobota, 2 stycznia 2016

Rozdział 4 - Prawda

Violetta
Diega w Buenos Aires nie ma już około 2 miesięcy. Po tym jak wyjechał ja też zaczynałam rozumieć, że my naprawde nie jesteśmy dla siebie. Teraz dopiero zaczynam się zbierać. Przechodzi mi powoli, tęsknię za nim bo wiadomo był mi bardzo bliski. Bardzo mnie zranił, mam nadzieję, że jednak dobrze nam to zrobi. Mimo wszystko mam nadzieję, że zostaniemy chociaż przyjaciółmi. No ale trudno, trzeba żyć dlalej, czyli... Zjeść śniadanie i iść do szkoły... Tak ta okrutna rzeczywistość. Olga, nasza gosposia, przygotowała mi śniadanie, czyli płatki z mlekiem. Pycha. Co dobre to się szybko kończy. Wzięłam torbę z książkami i wyszłam. Nie daleko szkoły spotkałam Leona, przywitałam się z nim całusem w policzek.

- Cześć - powiedzieliśmy z szerokimi uśmiechami. Szliśmy bardzo powoli

- Tęsknisz jeszcze za Diegiem ?

- Jasne, że tak. Byliśmy sobie bardzo bliscy, aż chyba za bardzo i się do niego przywiązałam, dlatego teraz tak za nim tęsknię.

- Rozumiem Cię. Gdyby wrócił i prosił Cię o wybaczenie, to co byś zrobiła ? - zdziwiło mnie to pytanie. Ale sama się nie zastanawiałam co bym zrobiła... To skomplikowane

- Nie wiem Leon, może bym mu wybaczyła ale napewno nie bylibyśmy razem...

- Dlaczego ?

- Nie wiem ale to wszystko jest już dziwne, ta cała miłość i to wszystko. Kochałam Diega, a on kochał mnie. Nie widzieliśmy poza sobą świata. Nagle on ze mną zerwał i to wszystko się skończyło ? Myślałam, że to miłość na całe życie ale myliłam się. Może to nie był ten jedyny. Dlaczego pytasz ?

- Po prostu byłem ciekawy jak się czuje moja przyjaciółka, bo jesteś nią, prawda ?

- Prawda. - przytuliłam się do niego mocno

Nawet nie zauważyłam, a dotarliśmy do szkoły gdzie w holu znajdowała się nasza paczka z którą się przywitaliśmy od razu.

- Castillo ! Do odpowiedzi ! - krzyknęła matematyczka, a ja posłusznie podeszłam do tablicy - rozwiąż ten przykład

Ja zrobiłam to o co prosiła i stanęłam obok tablicy, a ona się przyglądała rozwiązaniu

- Upiekło Ci się ! Piątka ! - oznajmiła nauczycielka

Usiadłam na swoje miejsce i przestałam już rozmawiać z Fran tylko uważać na lekcji, która minęła błyskawicznie tak jak i pozostałe lekcje. Byłam bardzo zmęczona w końcu miałam dzisiaj 8 lekcji a do tego jeszcze zajęcia szkolne muzyczne na które się zapisałam i chodzi prawie cała moja klasa, czasami śpiewamy w parach najczęściej damsko-męskich. Lubię te zajęcia ale równocześnie nienawidzę gdy jestem zmęczona, a po lekcjach czasami musze jeszcze zostać.

- Violetta ! - zawołał mnie Leon, gdy wychodziłam ze szkoły

- Tak, Leon ? Coś się stało ? - spytałam ciekawa

- Nic się nie stało po prostu chciałem zapytać czy idziesz do domu

- Idę

- Co byś powiedziała na to, żebym Cię odprowadził ? I tak idę w tą samą stronę - uśmiechnął się uroczo

- Jasne

W drodze dużo rozmawialiśmy o tych zajęciach i piosence którą musimy razem zaśpiewać. Leon też chodzi na nie, ma boski głos. Mamy do zaśpiewania piosenkę jakąś o miłości, znaleźć w internecie lub napisać, nauczyć się, mamy na to 2 tygodnie.

- To do jutra Leon - powiedziałam

Dałam mu całusa w policzek i poszłam do domu. Zjadłam w spokoju obiad i zrobiłam lekcje oraz powtórzyłam tematy i ich się nauczyłam. Później szukałam w intefnecie jakieś ładnej piosenki ale nic nie wpadło mi do gustu, wszystkie takie dziwne troszkę. Odłożyłam laptopa gdy zdałam sobie sprawę, że to wszystko na nic. Napisałam sms do Leona

Do: Leon
Znalazłeś jakąś piosenkę ? Bo ja szukałam i nic nie znalazłam =[

Od: Leon
Też jeszcze nie znalazłem. Może jutro po szkole pójdziemy do Ciebie i może spróbujemy coś napisać ?

Do: Leon
Jasne :)

Była już 18:30 a z racji tego, że miałam dzisiaj dużo lekcji postanowiłam się zdrzemnąć

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz