czwartek, 4 czerwca 2015
Rozdział 6
- Violetta...
- Co Ty tu robisz ?
- Byłem pobiegać. Nie miałem co robić w domu.
- Mogłeś iść do Francesci - prychnęła
- Czemu do niej ?
- Fajnie Ci się z nią mnie zdradzało, prawda ?
- Co ? O co ci chodzi. ?
- Ty już dobrze wiesz.
- Nie, nie wiem.
- Zdradziłeś mnie i to jeszcze z Francescą ! - krzyknęła na jednym tchu po czym szybko wstała i poszła. Poszedłem za nią i delikatnie ją pociągałem za ramie, a ona się odwróciła - Czego ?! - powiedziała zdenerwowana
- Violetta, o co Ci chodzi ?
- Już nawet nie zdrabniasz mojego imienia. Jak teraz mówisz na Francescę ? Fran, Frania, mhm ?
- Co ? Co Ty masz z Fran ?
- A więc Fran, mhm...
- Wytłumaczysz mi o co Ci chodzi ?
- Zdradziłeś mnie i to jeszcze z Francescą !
Co ?
- Nie prawda ! To Ty mnie zdradziłaś z jakimś typem - powiedziałem to, a ona stanęła jak by została zamurowana moimi słowami.
Może została.
Nie odzywała się przez kilka minut tylko stała i chyba w głowie sobie wszystko układała
Może układała.
- Viola - zacząłem jej machać ręką przed twarzą
- Co ? - ocknęła się z "transu" - A i ja nie wiem co Ty tam w swojej główce sobie wymyśliłeś ale ja Cię nie zdradziłam. To koniec, Leon, a teraz przepraszam ale muszę wracać do domu. Cześć.
Już jej nie zatrzymywałem, postanowiłem wrócić do domu i wszystko na spokojnie przemyśleć.
Violetta
Co on sobie w ogóle wyobraża ? Myśli chyba, że jak zgoni winę na mnie to on nie będzie winny.
Mówił, że to Ja go zdradziłam, a to nie prawda.
- Violetta ! Obiad ! - krzyknęła Olga, zeszłam ze schodów i poszłam do jadali. Usiadłam tam gdzie zawsze na swoje miejsce, a gospodyni podawała już danie.
Zjadłam w 20 minut po czym poszłam do swojego pokoju, wzięłam laptopa i go włączyłam. Wpisałam hasło i weszłam w przeglądarkę Google. Facebook. Popatrzałam trochę po moich znajomych, trochę polajkowałam zdjęć i wylogowałam się z serwisu.
Straciłam chłopaka i przyjaciółkę. Jestem sama.
Mam Olgę, mamę, tatę ale to nie to samo.
Odłożyłam laptopa i położyłam się na łóżku, a do mojego pokoju weszła moja mama.
- Violu... Co się dzieje ? Przy obiedzie byłaś jakaś taka rozkojarzona i smutna.
- Nic... Po prostu wszystko mi się wali...
- Co dokładniej ?
- Rozstałam się z Leonem przez moją byłą najlepszą przyjaciółką Francescą, a wiesz co w tym jest najdziwniejsze. ? - zapytałam, a mam pokręciła głową przecząco. - Że on mi wmawia, że to ja go zdradziłam.
- A zdradziłaś ?
- Mamo !
- No dobrze... Myślę, że powinnaś z nim porozmawiać na spokojnie i nawet jeśli nie będziecie już razem to możecie zostać przyjaciółmi. - posłałam mi delikatny i szczery uśmiech.
- Dziękuję - powiedziałam
- Nie ma za co. - powiedziała z szerokim uśmiechem i wyszła.
Nie wiem czy spotkać się z Verdasem czy nie. Mam mętlik w głowie.
Jest ładna pogoda, a mi jest gorąco, chyba pójdę sobie po loda.
- Tato ?
- Masz. - dał mi dziesięć złoty.
- Jak Ty mnie dobrze znasz - zaśmiałam się. - Dziękuje. - Założyłam swoje baleriny i wyszłam na dwór. Szłam sobie chodnikiem. Wokoło otaczało mnie mnóstwo ludzi. Ale nie za dużo.
Weszłam do sklepu, wybrałam Loda i czekałam w kolejce jakoś z 10 minut. Gdy przyszła moja kolej, zapłaciłam i wyszłam.
Resztę schowałam do kieszeni spodni. Idąc powoli nie zważając na nikogo zaczęłam otwierać Loda. Nagle poczułam jak na kogoś wpadam i się od niego odbijam i lecę do tyłu. Ktoś mnie złapał. Po chwili spojrzałam na kogo wpadłam.
Ujrzałam Leona
- Przepraszam.
- Nic się nie stało. - odwróciłam się by zobaczyć kto mnie złapał.
- Co Ty tu robisz ? - zapytałam gdy zobaczyłam mojego ex z Barcelony.
- Przyjechałem do mojej dziewczyny.
- Chyba byłej - powiedziałam do Rossa.
- Niedługo znowu będziesz moja.
- Zapomnij. Nigdy.
- Jeszcze się przekonasz. - powiedział po czym odszedł. Odwróciłam się jednak wpadłam znowu na kogoś. Okazał się to Leon, zapomniałam o nim.
- Przepraszam - powiedziałam po czym go wyminęłam.
***
- Cześć. Jestem Natalia. - powiedziała dziewczyna siadając koło mnie. Chodziliśmy razem do szkoły ale nigdy ze sobą nie rozmawiałyśmy
- Violetta.
- Czemu siedzisz tutaj sama ?
- Nie wiem. Jakoś tak. - uśmiechnęłyśmy się do siebie.
- A. - w tym momencie dostałam smsa.
Od: Camila
Cześć Vilu ! Idziemy na zakupy ? Dawno nigdzie razem nie byłyśmy.
Jejku ! Cami ! Zapomniałam o niej. Przecież mam jeszcze ją.
- Naty, Camila napisała czy idziemy na zakupy. Idziesz z nami ?
- Emm... Jasne !
Do: Camila
Hola Cami. Okej, ale pójdzie z nami Natalia, ok ?
Od: Camila
Jaka ?
Do: Camila
Rico.
Od: Camila
Okej, to za 30 minut w Naszym miejscu ?
Do: Camila
Okej.
- Dasz mi swój numer Vilu ?
- Tak - dałam jej swój telefon, a ona mi swój i wpisałyśmy swoje numery
***
Na tym babskim wypadzie było super. Wszystkie razem się dobrze dogadywałyśmy i chyba stałyśmy się najlepszymi przyjaciółkami. Camila już nie chcę się przyjaźnić ani z Francescą, ani z Leną.
Okazało się, że Naty to całkiem spoko dziewczyna.
Na zakupach raz spotkałam Rossa przez co popsuł mi się humor, jednak dziewczyną szybko udało mi się go poprawić.
Zjadłam kolację, umyłam się i poszłam spać. Przed zaśnięciem dostałam smsa od Leona o treści
"Musimy pogadać. Jutro o 15 w parku na ławce"
***
No hej ;)
Mamy nowy rozdział <3
Jeśli chcecie, abym zajęła Wam miejsca pod następnym rozdziałem to piszcie w komentarzu :)
bye xx
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Mi plis! Nie nadążam komować, ale wiedz, że to jest cudo!
OdpowiedzUsuńWspaniały ! Mi plis. Zrób Leonette plis :*
OdpowiedzUsuń