sobota, 2 stycznia 2016

Rozdział 7 - Siedemnasta

Kilka dni później

Violetta

Przez ten krótki czas nie wiedziałam co myśleć. Czy to prawda... ?

Nie wiem

Unikałam Leona jak ognia. W szkole jak tylko do mnie podchodził to odchodziłam gdzieś idziej. Jak pisał, nie odpisywałam. Jak dzwonił, nie odbierałam.

Czy uciekałam od rzeczywistości ? Tak.

Zachowuje się jak małe dziecko, uciekam jak czuje niebezpieczeństwo. To z mojej strony jest ciut żałosne ale co poradzić. Taka już jestem. Bo ja nie wiem czy ja go kocham. Z resztą to ja nawet nie wiem czy on mnie kocha czy to tylko dziewczyny mi tak ubzdurały.

Ale jeżeli to prawda to co zrobisz, Castillo ?

Boję się z nim porozmawiać. Boję się, że on mi to powie... że powie mi, że mnie kocha, a ja nie będę wiedziała co odpowiedzieć w tej sytuacji. Powiem mu, że go nie kocham jak ja nawet nie wiem czy go kocham czy nie ? Upłynęło zbyt mało czasu odkąd się poznaliśmy, żebym mogła tak twierdzić i zbyt mało czasu, żebym na zawsze mogła wyrzucić z pamięci Diega.

Ja się dowiaduje, że Leon bodajże mnie kocha, gdy mamy do napisania w parach piosenkę o miłości.

Super

Ale z drugiej strony nie mogę go tak traktować, uciekać przed nim. To precież nie jego wina, że się zakochał we mnie. Powinnam dzisiaj być dla niego inna. Taka jak zawsze. Jakby nic się nie stało.

Ubrałam krótkie shorty do tego bokserkę czarną i wyszłam z domu do szkoły. Jak zwykle dołączył do mnie Leon. Dlaczego ja zawsze jak idę do budy to na niego trafiam ?

- Violetta, czemu Ty mnie unikałaś przez kilka dni ?

- Ja Cię unikałam ? Nie, nie, coś Ci się musiało wydawać ja po prostu nie miałam czasu.

- No tak, chyba mi się wydawało... Przecież moja kochana przyjaciółka by mnie nie unikała, prawda ?

- Prawda

- Kiedy dokończymy piosenkę ? - zapytał

- A kiedy byś chciał ?

- Dzisiaj - powiedział prosto z mostu bez wcześniejszego zastanowienia się

- Dzisiaj ?

- Tak

- No okej. Może być. To przyjdź do mnie o siedemnastej.

Doszliśmy w spokoju do szkoły, weszliśmy i rozeszliśmy się w swoje strony. Ja podeszłam do dziewczyn.

- Cześć Violetta - powiedziały - Co Ty taka... taka jakby zdenerwowana ?

- Rozmawiałam z Leonem - powiedziałam bardzo cicho, żeby nikt oprócz nich nie usłyszał tego co mówię.

- I co ? Powiedział Ci coś ? - równie cicho zapytała Fran

- Przyjdzie dzisiaj do mnie o siedemnastej dokończyć piosenkę - dalej szeptałam.

- Co ?! - wykrzyknęła Cami, a wszyscy wraz z Leonem spojrzeli w naszą stronę

- Camiii ! Cicho ! - też krzyknęłam ale cicho

Zadzwonił dzwonek i weszliśmy do klasy po czym usiedliśmy na swoje miejsca. Nauczycielka spóźniła się około 20 minut, a jak uczeń się spóźni 2 minutki to od razu spóźnienie wpisują.

Żałosne

Dochodziła godzina siedemnasta, bardzo się denerwowałam. Byłam w salonie.
Wzięłam głęboki wdech i powoli wydech.

~ Violetta, będzie dobrze - pomyślałam

Coraz mniej się denerwowałam lecz gdy zadzwonił dzwonek zalała mnie fala emocji i zdenerwowania. Powoli poszłam otworzyć drzwi...

- Cześć Leon - uśmiechnęłam się mimo wszystko - Wejdź - dodałam

Odsunełam się i otworzyłam szerzej drzwi, aby mógł przejść. Kiedy to zrobił zamknęłam drzwi i poprowadziłam go na górę do swojego pokoju. Usiadł na łóżku, a ja na krześle przy biurku. Wysunęłam szufladę i wzięłam z niej do ręki kartkę z tekstem piosenki.

- To co może być dalej ? - zapytałam siadając koło niego.

- Nie wiem, a Ty masz jakiś pomysł ?

- Nie - powiedziałam przesłodzonym głosem

Jakbym miała to bym Cię nie pytała, idioto.

Po jednej godzinie wyszedł refren:

Zostań ze mną
Krok za krokiem na drodze
Uczynię Cię szczęśliwą
A strach zakazanym
Przytulisz mnie i zobaczysz
Że jesteś wszystkim, czego potrzebuję
I nie znajduję sposobu, by powiedzieć
Że dajesz światło mojemu życiu
Odkąd Cię ujrzałem


Bawiliśmy się przy tym bardzo dobrze, a cały stres minął.

- Która jest godzina ? - zapytał

- Osiemnasta osiem

- To ja już będę się zbierał

- Nie możesz zostać jeszczę trochę ? Dokończylibyśmy do końca tą piosenkę

- No w sumie... Im szybciej ją napiszemy tym lepiej - uśmiechnął się.

- Wiesz co ? Może po refrenie zaśpiewałabym to - powiedziałam i napisałam mu na kartce

Teraz chwyć moją dłoń, 
nie chcę czekać


- No w sumie fajne. Ja bym może takie coś... ? - też napisał na kartce

Czuję wiatr w naszych skrzydłach


- A razem zaśpiewamy taki wyraz:


Polecimy...


Godzina dwudziesta cztery

Leon właśnie wyszedł. Nic mi nie mówił. Mamy już piosenkę:

Leon:
Nie mów mi, o czym myślisz
Wierzę, że wiem
Tylko spójrz na mnie chwilę 
A odgadnę to
Tak trudno było kochać cię, i przestawać kochać
I na końcu tej drogi znajdywać siebie kolejny raz


Violetta:
W twoich oczach nie ma tajemnic
Mogę to zobaczyć
Zawsze masz słowa,
Które sprawiają, że czuję się dobrze
Tak trudno było kochać, i powracać do miłość
Jeśli miłość jest prawdziwa, wszystko może się stać


Razem
Ref. Zostań ze mną
Krok za krokiem na drodze
Uczynię Cię szczęśliwą
A strach zakazanym
Przytulisz mnie i zobaczysz
Że jesteś wszystkim, czego potrzebuję
I nie znajduję sposobu, by powiedzieć
Że dajesz światło mojemu życiu
Odkąd Cię ujrzałem


Violetta:
Teraz chwyć moją dłoń, 
nie chcę czekać


Leon:
Czuję wiatr w naszych skrzydłach


Razem
Polecimy...


Violetta
I jak dobrze czuć miłość do Ciebie


Leon
Gdy jesteś u mego boku


Razem
I tak pięknie jest patrzeć na Ciebie
I przytulić Cię kolejny raz!
Ref. Zostań ze mną
Krok za krokiem na drodze
Uczynię Cię szczęśliwą
A strach zakazanym
Przytulisz mnie i zobaczysz
Że jesteś wszystkim, czego potrzebuję
I nie znajduję sposobu, by powiedzieć
Że dajesz światło mojemu życiu [x2]


To, że jesteś moją siłą
Ty dajesz światło mojemu życiu
Odkąd Cię ujrzałem [x3]


Myślę, że odwaliliśmy dobrą robotę. Całkiem dobrze spędziłam z nim ten czas i było bardzo fajnie pomimo tego, że tak jakby musieliśmy pracować. Nie mogłam sobie wybrać lepszego i przystojniejszego partnera do duetu.

Do: Leon
21:48

Dobrze się dzisiaj bawiłam z Tobą pisząc tą piosenkę :)

Od: Leon
21:53

Ja też. Było całkiem nieźle. =]

Do: Leon
21:55

Do zobaczenia jutro, Dobranoc xx

Od: Leon
21:57

Kolorowych, dobranoc x

2 miesiące później

Z Leonem się trochę zbliżyliśmy do siebie ale nie za bardzo. Powoli myślę, że ja go też jednak kocham. Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Nic sobie jeszcze nie wyznawaliśmy.

Może to i dobrze

Bardziej się przekonam do Leona. Może coś więcej do niego poczuję ?

Potrzebuję czasu

Dobrze, że dzisiaj jest sobota. Wszystko na spokojnie sobie przemyślę. Usłyszałam dźwięk telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz.

Ludmiła

- Tak Lu ?
- Violu... Leon jest w szpitalu
- Co ? Jak to ? Dlaczego ?

W głowie miałam milion pytań, a zero odpowiedzi.

- Miał wypadek. Przyjedziesz ?
- Tak, już się zbieram i jade. Dzięki Lu, do zobaczenia.

Nie czekałam, odpowie. Od razu się rozłączyłam się. Nie pytałam w jakim szpitalu, ponieważ w Buenos Aires jest tylko jeden.

#####

Jest rozdział 7
Słów: 1077

Jeśli się podoba - gwiazdka
Komentarz też mile widziany

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz