piątek, 24 lipca 2015

LBA

Hej !
Zostałam nominowana do LBA przez Sofia Comello :) Dziękuję.

Pytania:

1. Czy miałaś świadectwo z paskiem?
Nie
2. Ulubiona potrawa

Pierogi ruskie <3
3. Czy masz blogowa przyjaciółkę? Kogo?

Nie mam ;/
4. Jak masz na imię?

Nikola, wiem, też mi się nie podoba :(
5. Twój ulubiony sport?

Nwm, lubię wszystkie.
6. Twój ulubiony gatunek muzyczny?

Pop
7. Dokończ zdanie:
Mój świat kręci się wokół...

Wszystkiego :D
8. Masz rodzeństwo?
Siostrę.

9. Czytasz mojego bloga? Jeżeli tak co o nim myślisz?
Czasami wpadam, fajny
10. Do jakiej postaci z Violetty jesteś podobna z charakteru, a do jakiej z wyglądu?

Charakteru - Fran
Wygląd - Do nikogo

Moje pytania


1. Chciałabyś, aby kto z całej obsady Violetty był Twoją rodziną ?

2. Jaki masz kolor pokoju ?
3. Converse vs Air maxy
4. Szczotka vs grzebień
5. Do której klasy idziesz po wakacjach ?
6. Twoję imię to.. ?

Ja nominuję:

1. Keira
2. Madinne
3. Sky V.
4. Jorgista Forever
5. Rox xy

piątek, 17 lipca 2015

Rozdział 9



Jeszcze chwilkę je po obserwowałem i poszedłem do domu z powrotem no zbyt bardzo się bałem, że mnie zauważą. Boję się spotkać twarzą w twarz z Violettą, jednak wiem, że kiedyś będzie musiało się to zdarzyć.
 W domu zrobiłem się trochę bardzo zmęczony więc pościeliłem sobie łóżko, położyłem się i przykryłem kołdrą. Po 30 minutch dalej nie mogłem zasnąć i do tego z powrotem musiałem wstać bo zachciało mi się do toalety.

~ 3 godziny później ~

Obudziłem się. Wstałem zjadłem coś i się trochę poczesałem bo przez sen trochę mi się rozczochrały włosy. Zrobiłem się trochę głodny, więc poszedłem do kuchni i zjadłem kanapki. Trochę pogadałem z mamą. Myślałem, myślałem i wymyśliłem, że pójdę do Violetty. A co ! Do odważnych świat należy ! Ubrałem buty i wyszedłem z domu. Do domu szatynki mam 10 minut drogi, więc po chwili już byłem pod domem. Serce zaczęło mi być szybciej. No ale cóż, jak mus to mus. Zadzwoniłem dzwonkiem. Drzwi otworzyła mi uśmiechnięta blondyna z parku.
- Cześć ! - powiedziała
- Hej, jest Violetta ?
- Tak. Zawołam ją. Violetta !
- Nie ! Ja przyjdę kiedy indziej ! - powiedziałem i poszedłem. Tchórz ze mnie.

Violetta

- Co chciałaś ? - zapytałam bo Ludmiła mnie wołała
- Był tu jakiś chłopak ale sobie poszedł.
- Jak wyglądał ?
- Wysoki szatyn z zielonymi oczami.
- Nie... To nie może...
- Co ?
- To nie mogł być on...
- Kto ?
- Nikt.
- Vilu, ja już pójdę.
- Dobrze.
- To cześć !
- Pa.

       Ludmiła wyszła, a ja poszłam na górę do swojego pokoju. Nie zamykałam drzwi bo przecież nikogo nie ma w domu. Czy to mógł być Leon ? Nie wiem... Postanowiłam zadać sobie trochę bólu, więc wyciągałam z mojej szafki pudełko, a z niego żyletkę. Usiadłam na łóżku po turecku już miałam zrobić pierwsze cięcie ale przerwał mi dzwonek telefonu który oznaczał o smsie
Od: Ludmiła
Nie idź dzisiaj za późno spać bo musisz być wyspana na jutrzejsze zakupy.
Do: Ludmiła
Okej, okej.
Odpisałam po czym położyłam telefon obok i wzięłam z powrotem ostre
 narzędzie do ręki. Postanowiłam tylko raz się uciąć. Widziałam jak czerwona krew spływa po mojej ręce.  Usłyszałam, jak ktoś oddychał. Podniosłam głowę do góry i ujrzałam Leona który patrzał na mnie ze łzami w oczach.

niedziela, 12 lipca 2015

One Shot - Sąsiednia miłość //cz. 1




Violetta ma 16 lat, jest miłą, uczynną, kochającą dziewczyną. Nigdy nie było z nią problemów, chociaż czasami miała humorki. Mieszka w Madrycie razem z mamą - Dominicą - i tatą - Germanem - nie brakuje im pieniędzy. Tydzień temu zaczęły się wakacje, Violetta właśnie pakuje się bo co roku właśnie w wakacje wyjeżdża do Buenos Aires do swojej babci. Chłopaka nie ma, miała jednego ale ich uczucie się wypaliło w prawie tym samym momencie, zerwali w zgodzie. Po prostu to nie był ten jedyny. Przyjaciół ma kilka.

***

- Cześć babciu - powiedziałam, wciągając walizkę do domu i widząc babcie.
- Violetta ! Jesteś ! - podeszła i zaczęła mnie tulić
- Babciu dusisz. - powiedziałam śmiejąc się
- Oj przepraszam, po prostu bardzo się cieszę się że przyjechałaś. - wyznała z ogromnym uśmiechem na ustach.
- Ja też się cieszę że przyjechałam.
- Idź się rozpakuj.
- Okej.
- Pomóc Ci ?
- Nie, dziękuję, poradzę sobie sama. - powiedziałam i zaczęłam ciągnąć za sobą walizkę i udałam się do swojego tymczasowego, wakacyjnego pokoju.
Położyłam bagaż na łóżko po czym otworzyłam i zaczęłam wszystko wyciągać i chować do szafki.

***

Wieczorem umyłam się i zjadłam śniadanie. Spotkałam się z moją przyjaciółką Ludmiłą. Zawsze gdy tu przyjeżdżałam to się z nią spotykałam. Gdy dochodziła godzina 22 postanowiłam iść spać, żeby być wypoczęta na następny dzień. Podeszłam do okna. Naprzeciwko domu babci Veronici był postawiony nowy dom, wypytałam się trochę o niego i dowiedziałam się, że Ci państwo
przeprowadzą się jutro tego domu. Nazywają się chyba Verdas.

***

Obudziłam się w świetnym humorze i bardzo wypoczęta. Wstałam od razu i poszłam do toalety się przebrać. Ubrałam krótkie jeansowe spodenki, a do tego crop top. Zrobiłam tylko lekki makijaż, a włosy rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone. Gotowa zeszłam na śniadanie.
- Cześć babciu.
- Cześć Viola. Dzisiaj przyjdą do Nas Ci nowi sąsiedzi.
- O której ?
- 17:30
- A, okej. Jest śniadanie ?
- Tak, leży na stole. Dopiero zrobiłam.

***

( Rozmowa telefoniczna )

- Cześć Ludmiła, idziemy na plaże ?
- Hej, Jasne !
- To o której po mnie przyjdziesz ?
- A która jest ?
- Dwunasta
- Za pół godziny ?
- Okej. To Cześć.
- Pa

( Koniec rozmowy telefonicznej )

***

Właśnie idziemy z Ludmiłą na plaże. Jest straszny upał. Po woli dochodzimy.
- Lu, ja muszę wrócić do 17
- Czemu ?
- Bo o 17:30 będą nowi sąsiedzi się z nami przywitać
- Aaaa, okej
Gdy doszłyśmy na plaże, najpierw zaczęłyśmy szukać wolnego miejsca. Po chwili gdy już je znalazłyśmy, udałyśmy się tam i zaczęłyśmy rozkładać swoje rzeczy po czym zaczęliśmy się rozbierać do strojów kąpielowych.

***

Siedzimy wszyscy około 25 minut przy stole w domu. Się okazało się, że Państwo Verdas mają syna Leona, który nie powiem, jest mega przystojny.
- A Ty Violetto, skąd jesteś ? - zapytał Pan Verdas gdy wszyscy skończyli jeść
- Z Madrytu. - odpowiedziałam, kątem oka spojrzałam na Leona, który posmutniał, nie wiem czemu. Może jedzenie mu nie smakowało ? Może, że nie jestem stąd...
- A ile masz lat ? - zapytał
- 16
- To jesteś tylko rok młodsza od Naszego syna - powiedziała Pani Camila. Co ona ma na myśli ? Że niby co... ?!
- Taak - przytaknęłam niepewnie z lekkim uśmiechem zerkając na Leona który wyglądał jakby przyglądał mi się dobre 5 minut.
- A chłopaka masz ? - zapytał Pan Pablo
- Niee. - powiedziałam, co to jakieś przesłuchanie czy co ?
- To tak samo jak Nasz syn nie ma dziewczyny. - Czy on sugeruje, że my mamy być razem czy coś takiego ?

środa, 8 lipca 2015

Rozdział 8



1,5 roku później

Wszyscy moi przyjaciele mnie zostawili pół roku temu. A Leon wyjechał ponad rok temu. Obiecał pisać, dzwonić, a nie zrobił nic. Naprawdę. Może znalazł sobie nową przyjaciółkę i o mnie zapomniał. W tej chwili strumyk krwi płynie po mojej ręce. Ta tnę się, ale nie dużo. To pozwala mi zapomnieć choć na chwilę o Verdasie. Wstałam z łóżka i podeszłam do szafki na przeciwko, wysunęłam jedną z wielu szuflad i wyciągałam malutkie pudełeczko do którego schowałam zużyte żyletki. Schowałam pudełko z powrotem i poszłam usiąść na łóżko. Po minucie siedzenia do pokoju weszła moja mama.
- Violu, chodź na kolacje
- Nie jestem głodna.
- Ale zjadłaś na śniadanie tylko jedną kromkę chleba z samym masłem i szynką.
- Ale mamo, nie jestem głodna.
- Zjedz chociaż jednego naleśnika.
- Jednego.
- Choć. - zeszłyśmy na dół po czym usiadłam do stołu i czekałam, aż mi przyniesie jedzenie. Po 5 minutach naleśnika już nie było.
- Dziękuje - powiedziałam i poszłam.
- Na zdrowie, uśmiechnij się - powiedziała gdy byłam na schodach. Zignorowałam to co powiedziała i poszłam dalej. Nie umiem się uśmiechać tak jak dawniej. Chcąc wejść do pokoju, usłyszałam:
- Za godzinę przyjdą Państwo Ferro z córką.
- I dopiero teraz mi to mówisz ? - odkrzyknęłam
- Zapomniałam.
- Super, fajnie.  - powiedziałam i weszłam do pokoju.

~ 2 godziny później ~

Siedzimy z Ludmiłą, córką państwa Ferro, w moim pokoju od jakiś 35 minut, nawet nieźle się dogadujemy.
- Viola, czy Ty masz depresje ?
- Yyy, ja nie wiem, ale raczej nie.
- Mi się wydaje, że masz. Prawie w ogóle się nie odzywasz, nie chcesz jeść i widziałam co Ty masz na rękach. - powiedziała poważnie
- Lu, przestań.
- Ale z tym trzeba coś zrobić. Czy Ty kogoś ważnego straciłaś ? - zapytała
- To znaczy... Rok temu mój tata miał wypadek samochodowy a półtora roku temu mój przyjaciel wyjechał, obiecał, że będzie pisać, dzwonić, a przez tyle czasu nie dał żadnego znaku życia.
 - Przykro mi - powiedziała po czym mnie przytuliła
Rozmawiałyśmy jeszcze trochę po czym Ludmiła musiała iść już ze swoimi rodzicami do domu, a ja ubrałam się w piżamę i poszłam spać

~ Leon ~

Właśnie wracam z rodzicami z tego głupiego Madrytu. Dopiero wsiedliśmy do samolotu, jest 23 więc rano jakoś będziemy. Jejku... Viola, nie zapomniałem o niej, wręcz przeciwnie myślałem o niej codziennie. Bałem się napisać, zadzwonić. Chyba dlatego, że bałem się usłyszeć, że ma mnie dość albo, że coś jej jest, a mnie nie ma przy niej.
Boże... A obiecałem jej to. Jestem najgorszym przyjacielem jakiego mogła mieć. Jestem beznadziejny.

~ Violetta ~

Jak zwykle obudziłam się w złym humorze. Była godzina 10, odczytałam smsa od Lu

Od: Ludmiła
Hej kochana, idziemy się gdzieś przejść ?


Do: Ludmiła
No nie wiem...


Od: Ludmiła
No dawaj


Do: Ludmiła
Dobra, okej


Od: Ludmiła
Będę po Ciebie za 1O minut


Do: Ludmiła
Nie !


Od: Ludmiła
Czm ?


Do: Ludmiła
Bo ja dopiero wstałam, muszę się uszykować i wgl


Od: Ludmiła
Aaaa, okej hahah :D


Do: Ludmiła
To przyjdź za godzinkę, okej ?


Od: Ludmiła
Spox:)


~ Leon ~

Od jakiś 3 godzin jesteśmy w Buenos Aires, już w domu. Po podróży nie szedłem spać bo spałem w samolocie prawie całą drogę.
Jak dobrze być w domu ! W którym nie było mnie prawie dwa lata i w tak krótkim czasie tak bardzo się zmieniłem. Jestem bardziej opiekuńczy, wydoroślałem, włosy mam bardziej postawione do góry i jestem bardziej silniejszy.
Zjadłem trochę późne śniadanie, porozmawiałem jakieś 20 minut z mamą po czym poszedłem się rozpakować. Rozpakowywanie zajęło mi jakieś 25 minut. Ubrałem swoje air maxy i wyszedłem do parku się przewietrzyć.
Szedłem powoli i nagle zobaczyłem dobrze mi znaną twarz -
To Violetta - pomyślałem, szła z jakąś dziewczyną, schowałem się za drzewem i je obserwowałem. Violetta to już nie ta sama dziewczyna, schudła, oczy ma całe podkrążone, widzę to wszystko bo nie są, aż tak daleko, gdy ta blondyna się śmieje to szatynka nawet nie uniesie kącika ust. Czy to przeze mnie ?

***

Jejku xD Możecie mnie zabić ( o ile ktoś jest ) że rozdział po miesiącu ale nie mogłam napisać.
Przepraszam, że przychodzę do Was z takimi wypocinami :D