sobota, 2 stycznia 2016

Rozdział 7 - Siedemnasta

Kilka dni później

Violetta

Przez ten krótki czas nie wiedziałam co myśleć. Czy to prawda... ?

Nie wiem

Unikałam Leona jak ognia. W szkole jak tylko do mnie podchodził to odchodziłam gdzieś idziej. Jak pisał, nie odpisywałam. Jak dzwonił, nie odbierałam.

Czy uciekałam od rzeczywistości ? Tak.

Zachowuje się jak małe dziecko, uciekam jak czuje niebezpieczeństwo. To z mojej strony jest ciut żałosne ale co poradzić. Taka już jestem. Bo ja nie wiem czy ja go kocham. Z resztą to ja nawet nie wiem czy on mnie kocha czy to tylko dziewczyny mi tak ubzdurały.

Ale jeżeli to prawda to co zrobisz, Castillo ?

Boję się z nim porozmawiać. Boję się, że on mi to powie... że powie mi, że mnie kocha, a ja nie będę wiedziała co odpowiedzieć w tej sytuacji. Powiem mu, że go nie kocham jak ja nawet nie wiem czy go kocham czy nie ? Upłynęło zbyt mało czasu odkąd się poznaliśmy, żebym mogła tak twierdzić i zbyt mało czasu, żebym na zawsze mogła wyrzucić z pamięci Diega.

Ja się dowiaduje, że Leon bodajże mnie kocha, gdy mamy do napisania w parach piosenkę o miłości.

Super

Ale z drugiej strony nie mogę go tak traktować, uciekać przed nim. To precież nie jego wina, że się zakochał we mnie. Powinnam dzisiaj być dla niego inna. Taka jak zawsze. Jakby nic się nie stało.

Ubrałam krótkie shorty do tego bokserkę czarną i wyszłam z domu do szkoły. Jak zwykle dołączył do mnie Leon. Dlaczego ja zawsze jak idę do budy to na niego trafiam ?

- Violetta, czemu Ty mnie unikałaś przez kilka dni ?

- Ja Cię unikałam ? Nie, nie, coś Ci się musiało wydawać ja po prostu nie miałam czasu.

- No tak, chyba mi się wydawało... Przecież moja kochana przyjaciółka by mnie nie unikała, prawda ?

- Prawda

- Kiedy dokończymy piosenkę ? - zapytał

- A kiedy byś chciał ?

- Dzisiaj - powiedział prosto z mostu bez wcześniejszego zastanowienia się

- Dzisiaj ?

- Tak

- No okej. Może być. To przyjdź do mnie o siedemnastej.

Doszliśmy w spokoju do szkoły, weszliśmy i rozeszliśmy się w swoje strony. Ja podeszłam do dziewczyn.

- Cześć Violetta - powiedziały - Co Ty taka... taka jakby zdenerwowana ?

- Rozmawiałam z Leonem - powiedziałam bardzo cicho, żeby nikt oprócz nich nie usłyszał tego co mówię.

- I co ? Powiedział Ci coś ? - równie cicho zapytała Fran

- Przyjdzie dzisiaj do mnie o siedemnastej dokończyć piosenkę - dalej szeptałam.

- Co ?! - wykrzyknęła Cami, a wszyscy wraz z Leonem spojrzeli w naszą stronę

- Camiii ! Cicho ! - też krzyknęłam ale cicho

Zadzwonił dzwonek i weszliśmy do klasy po czym usiedliśmy na swoje miejsca. Nauczycielka spóźniła się około 20 minut, a jak uczeń się spóźni 2 minutki to od razu spóźnienie wpisują.

Żałosne

Dochodziła godzina siedemnasta, bardzo się denerwowałam. Byłam w salonie.
Wzięłam głęboki wdech i powoli wydech.

~ Violetta, będzie dobrze - pomyślałam

Coraz mniej się denerwowałam lecz gdy zadzwonił dzwonek zalała mnie fala emocji i zdenerwowania. Powoli poszłam otworzyć drzwi...

- Cześć Leon - uśmiechnęłam się mimo wszystko - Wejdź - dodałam

Odsunełam się i otworzyłam szerzej drzwi, aby mógł przejść. Kiedy to zrobił zamknęłam drzwi i poprowadziłam go na górę do swojego pokoju. Usiadł na łóżku, a ja na krześle przy biurku. Wysunęłam szufladę i wzięłam z niej do ręki kartkę z tekstem piosenki.

- To co może być dalej ? - zapytałam siadając koło niego.

- Nie wiem, a Ty masz jakiś pomysł ?

- Nie - powiedziałam przesłodzonym głosem

Jakbym miała to bym Cię nie pytała, idioto.

Po jednej godzinie wyszedł refren:

Zostań ze mną
Krok za krokiem na drodze
Uczynię Cię szczęśliwą
A strach zakazanym
Przytulisz mnie i zobaczysz
Że jesteś wszystkim, czego potrzebuję
I nie znajduję sposobu, by powiedzieć
Że dajesz światło mojemu życiu
Odkąd Cię ujrzałem


Bawiliśmy się przy tym bardzo dobrze, a cały stres minął.

- Która jest godzina ? - zapytał

- Osiemnasta osiem

- To ja już będę się zbierał

- Nie możesz zostać jeszczę trochę ? Dokończylibyśmy do końca tą piosenkę

- No w sumie... Im szybciej ją napiszemy tym lepiej - uśmiechnął się.

- Wiesz co ? Może po refrenie zaśpiewałabym to - powiedziałam i napisałam mu na kartce

Teraz chwyć moją dłoń, 
nie chcę czekać


- No w sumie fajne. Ja bym może takie coś... ? - też napisał na kartce

Czuję wiatr w naszych skrzydłach


- A razem zaśpiewamy taki wyraz:


Polecimy...


Godzina dwudziesta cztery

Leon właśnie wyszedł. Nic mi nie mówił. Mamy już piosenkę:

Leon:
Nie mów mi, o czym myślisz
Wierzę, że wiem
Tylko spójrz na mnie chwilę 
A odgadnę to
Tak trudno było kochać cię, i przestawać kochać
I na końcu tej drogi znajdywać siebie kolejny raz


Violetta:
W twoich oczach nie ma tajemnic
Mogę to zobaczyć
Zawsze masz słowa,
Które sprawiają, że czuję się dobrze
Tak trudno było kochać, i powracać do miłość
Jeśli miłość jest prawdziwa, wszystko może się stać


Razem
Ref. Zostań ze mną
Krok za krokiem na drodze
Uczynię Cię szczęśliwą
A strach zakazanym
Przytulisz mnie i zobaczysz
Że jesteś wszystkim, czego potrzebuję
I nie znajduję sposobu, by powiedzieć
Że dajesz światło mojemu życiu
Odkąd Cię ujrzałem


Violetta:
Teraz chwyć moją dłoń, 
nie chcę czekać


Leon:
Czuję wiatr w naszych skrzydłach


Razem
Polecimy...


Violetta
I jak dobrze czuć miłość do Ciebie


Leon
Gdy jesteś u mego boku


Razem
I tak pięknie jest patrzeć na Ciebie
I przytulić Cię kolejny raz!
Ref. Zostań ze mną
Krok za krokiem na drodze
Uczynię Cię szczęśliwą
A strach zakazanym
Przytulisz mnie i zobaczysz
Że jesteś wszystkim, czego potrzebuję
I nie znajduję sposobu, by powiedzieć
Że dajesz światło mojemu życiu [x2]


To, że jesteś moją siłą
Ty dajesz światło mojemu życiu
Odkąd Cię ujrzałem [x3]


Myślę, że odwaliliśmy dobrą robotę. Całkiem dobrze spędziłam z nim ten czas i było bardzo fajnie pomimo tego, że tak jakby musieliśmy pracować. Nie mogłam sobie wybrać lepszego i przystojniejszego partnera do duetu.

Do: Leon
21:48

Dobrze się dzisiaj bawiłam z Tobą pisząc tą piosenkę :)

Od: Leon
21:53

Ja też. Było całkiem nieźle. =]

Do: Leon
21:55

Do zobaczenia jutro, Dobranoc xx

Od: Leon
21:57

Kolorowych, dobranoc x

2 miesiące później

Z Leonem się trochę zbliżyliśmy do siebie ale nie za bardzo. Powoli myślę, że ja go też jednak kocham. Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Nic sobie jeszcze nie wyznawaliśmy.

Może to i dobrze

Bardziej się przekonam do Leona. Może coś więcej do niego poczuję ?

Potrzebuję czasu

Dobrze, że dzisiaj jest sobota. Wszystko na spokojnie sobie przemyślę. Usłyszałam dźwięk telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz.

Ludmiła

- Tak Lu ?
- Violu... Leon jest w szpitalu
- Co ? Jak to ? Dlaczego ?

W głowie miałam milion pytań, a zero odpowiedzi.

- Miał wypadek. Przyjedziesz ?
- Tak, już się zbieram i jade. Dzięki Lu, do zobaczenia.

Nie czekałam, odpowie. Od razu się rozłączyłam się. Nie pytałam w jakim szpitalu, ponieważ w Buenos Aires jest tylko jeden.

#####

Jest rozdział 7
Słów: 1077

Jeśli się podoba - gwiazdka
Komentarz też mile widziany

Rozdział 6 - Kocha Cię !

Francesca

Jesteśmy z Camilą i Violettą na takiej łące niedaleko szkoły i rozmawiamy, rozważamy nad babskim wieczorem. Dzisiaj jest piątek, więc dlaczego by nie ? Bliżej byśmy się poznały, może jest jeszcze coś czego o sobie nie wiemy, chociaż szczerze w to wątpie. Nigdy jeszcze takiej nocki nie robiłyśmy, a przecież kiedyś musi być ten pierwszy raz.

- Dziewczyny, ale u której byśmy spały ? - zapytała Violetta

- No właśnie... - powiedziałam

- Możemy u mnie - oznajmiła Cami - O której ?

- Dziewiętnasta ? - zapytałam

- No to sprawa załatwiona. Babski wieczór u Cami o dziewiętnastej. - oznajmiła Violetta - Która jest godzina ? - dodała

Zaczęłam szukać w torebce telefonu, aby sprawdzić godzinę. Gdy go znalazłam i zapliłam wyświetlacz i spojrzałam na niego to, aż wytrzeszczyłam oczy.

- Siedemnasta czterdzieści osiem - powiedziałam

- Co ?!

Wszystkie poderwałyśmy się z ziemi, pożegnałyśmy się i każda poszła w swoją stronę.

Violetta

Szłam, nie ja nie szłam, ja biegłam do swojego domu, gdy tam doszłam to zaczęłam pakować, rzeczy do Cami. Wzięłam piżamę, ciuchy na jutro, czyli zwiewną sięgającą mi do kolan błękitną sukienkę. Spojrzałam na zegarek i odetchnęłam z ulgą. Osiemnasta trzydzieści jeden.

~ Zdąrzę - pomyślałam

Zeszłam na dół z moją torbą z ciuchami i weszłam do kuchni. Zjadłam powoli jabłko i wyszłam z domu kierując się do przyjaciółki...

Drzwi otworzyła mi Francesca, która niedawno przyszła do rudej. Weszłam, ściągłam buty i razem z Fran poszłyśmy do góry do pokoju. Razem wszystkie usiadłyśmy na łóżku.

- To o czym najpierw gadamy ? - zapytałam podekscytowana tą sytuacją, ponieważ pierwszy raz robimy takie party.

- Jak wam idzie z piosenką ? - zapytała nas Cami

- Ja i Leon mamy dopiero dwie zwrotki - oznajmiłam

- Marco powiedział, żebym się nie martwiła, że mamy dopiero jedną zwrotkę bo jeszcze prawie dwa tygodnie - powiedziała Fran

- A Tobie Cami jak idzie z Brodueyem ?

- Jeszcze nic nie mamy - powiedziała zmartwiona

- Dlaczego ?

- Nie możemy nic napisać bo ciągle się kłócimy i wkurzamy na siebie. Ja chcę coś innego napisać i on coś innego - dodała

- Przykro mi - oznajmiłam

- Mi też - powiedziała Fran

Obie przytuliłyśmy naszą przyjaciółkę, żeby wiedziała, że nie jest z tym sama. Napewno uda im się napisać tą piosenkę tylko muszą znaleźć swój wspólny język.
Camili od razu humor się poprawił.

- Viola... co jest między Tobą, a Leonem ? - zapytała ruda

Co jest między mną, a Leonem ? Nic

- Między nami nic nie ma, dlaczego pytasz ?

- Nie ukrywaj przed nami nic, jesteśmy przecież przyjaciółkami

- Ale ja nic nie ukrywam

- Nie udawaj, że nie widzisz jak na Ciebie patrzy, jaki ma do Ciebie stosunek... Viola ! On się w Tobie zakochał !

On się w Tobie zakochał.

On się w Tobie zakochał.

Te słowa krążyły mi w głowie. Nie mogłam w to uwierzyć. Przecież to nie prawda.

- Cami, coś Ci się pomyliło. Źle się czujesz ? - zapytałam

- Dobrze się czuję. A nie wydaje ci się coś podejrzane ?

Myślałam... Myślałam... i nagle mnie oświeciło...

- Pamiętam tylko jak wypytywał mnie czy...

Nie dokończyłam bo nie mogłam w to uwierzyć.

Leon mnie kocha ?

- Czy ... ?! - niecierpliwiły się dziewczyny

- Czy jakby Diego wrócił czy bym do niego wróciła i czy dalej za nim tęsknie.

- Kocha Cię ! - krzyknęły i pisnęły uradowane

Kocha mnie ?

Nie. To niemożliwe

- A Ty go kochasz ? - zapytała

- Sama nie wiem.

#####

Jest rozdział 6 :)
Mam pytanie ... Czy czyta to ktoś w ogóle ? Bo nie wiem czy jest sens pisania :D
Jeżeli tak to chcecie, żeby rozdziały były dłuższe ?
Ja zawsze pisze to wychodzi mi jakoś 500-600 słów. Raz mi się zdarzyło, że było ponad 800.
To jak... Chcecie dłuższe ?
Jeśli tak to ile mniej więcej słów ma być ? :)

Rozdział 5 - Wierzę, że wiem

Godzina 14:36 Dom państwa Castillo


Leon
To pisanie piosenki w ogóle nam nie wychodziło. Próbowaliśmy też poszukać czegoś w internecie. Ale to na nic. Piosenka byłabalbo nudna, albo za bardzo skoczna, ale w ogóle nie dawała odczuwać, że jest o miłość. Ale skończyliśmy z szukaniem w internecie bo przecież, jeżeli chcemy zostać prawdziwymi artystami to nie możemy zgapiać od innych. W końcu po godzinie napisaliśmy pierwszą zwrotkę, którą ja miałbym śpiewać:


Nie mów mi, o czym myślisz
Wierzę, że wiem
Tylko spójrz na mnie chwilę
A odgadnę to
Tak trudno było kochać cię, i przestawać kochać
I na końcu tej drogi znajdywać siebie kolejny raz


- To co Leon, koniec na dzisiaj, co ? - powiedziała trochę zmęczona Violetta


- Tak, tak. To ja już pójdę - posłałem jej uśmiech - To do jutra, cześć.


Dałem jej całusa w policzek i wyszedłem z jej pokoju, na dole spotkałem tylko jej tatę z którym się przywitałem i poszedłem w swoją stronę, czyli do wyjścia. Chciałbym spędzić z nią trochę więcej czasu i żeby to było tak, że będzie chciała się ze mną spotkać tylko dlatego, że mamy obowiązek szkolny tylko tak z własnej woli.


Violetta


Poszłam spać bardzo późno bo około 24 ale to dlatego, że myślałam nad dalszym tekstem piosenki. Wymyśliłam zwrotę, którą ja bym mogła zaśpiewać:


W twoich oczach nie ma tajemnic
Mogę to zobaczyć
Zawsze masz słowa,
Które sprawiają, że czuję się dobrze
Tak trudno było kochać, i powracać do miłość
Jeśli miłość jest prawdziwa, wszystko może się stać


Postanowiłam wysłać Leonowi wiadomość o tym, że mam dalszą część piosenki


Do: Leon
23:38


Leon, Leon ! Mam kolejną zwrotkę !


Od: Leon
23:40


Naprawdę ?


Do: Leon
23:41


Nie, na żarty. No pewnie, że naprawdę, idioto ! Jutro rano Ci pokażę. Dobranoc


Od: Leon
23:43


Dobranoc, Viola xx


Leon odpisał, a ja dopiero poszłam spać, chciało mi się bardzo, gdy jeszcze ją pisałam, ale mam postanowienie, że jak coś zacznę to muszę skończyć, no i skończyłam. W myślach próbowałam sobie jeszcze ułożyć melodię do tej piosenki ale nic nie przychodziło mi do głowy.


Mój budzik obudził mnie o 6:55. Wstałam i poszłam do łazienki. Ubrałam czarne leginsy i do tego crop top z tego powodu, że mamy lato i na dworze już jest cieplutko pomimo tego, że jest 7:20. Zrobiłam lekki makijaż, czyli pomalowałam rzęsy i nałożyłam kremu BB, usta pomalowałam ale szminką, żeby mi nie pękały. Tak ubrana i pomalowana zeszłam na dół zjeść śniadanie przygotowane przez gosposie. Gdy zjadłam minęło akurat 15 minut. Wzięłam torbę i wyszłam z domu do szkoły. Szłam i znowu próbowałam ułożyć melodię do piosenki, tak się zamyśliłam, że wpadłam na kogoś i upadliśmy.


Leon


Przyglądałem się pewnej sytuacji. Natomiast, jakiś chłopak podnosi się z ziemi po czym pomaga wstać Violettcie. Śmiali się. Porozmawiali trochę. Potem tak jakby się pożegnali, a Violetta poszła w stronę szkoły. Zawołałem ją i podbiegłem w jej stronę.


- Cześć, masz tą piosenkę ? - zapytałem


- Cześć Leon, mam.


Zaczęła szukać w swojej torbie. Po chwili dała mi kartkę. Szybko zlustrowałem tekst, po czym powiedziałem:


- Violetta, ta zwrotka jest piękna. - oznajmiłem słodko.


- Dziękuję - powiedziała troszkę zarumieniona, czy to ja tak na nią zareagowałem ?


Rozdział 4 - Prawda

Violetta
Diega w Buenos Aires nie ma już około 2 miesięcy. Po tym jak wyjechał ja też zaczynałam rozumieć, że my naprawde nie jesteśmy dla siebie. Teraz dopiero zaczynam się zbierać. Przechodzi mi powoli, tęsknię za nim bo wiadomo był mi bardzo bliski. Bardzo mnie zranił, mam nadzieję, że jednak dobrze nam to zrobi. Mimo wszystko mam nadzieję, że zostaniemy chociaż przyjaciółmi. No ale trudno, trzeba żyć dlalej, czyli... Zjeść śniadanie i iść do szkoły... Tak ta okrutna rzeczywistość. Olga, nasza gosposia, przygotowała mi śniadanie, czyli płatki z mlekiem. Pycha. Co dobre to się szybko kończy. Wzięłam torbę z książkami i wyszłam. Nie daleko szkoły spotkałam Leona, przywitałam się z nim całusem w policzek.

- Cześć - powiedzieliśmy z szerokimi uśmiechami. Szliśmy bardzo powoli

- Tęsknisz jeszcze za Diegiem ?

- Jasne, że tak. Byliśmy sobie bardzo bliscy, aż chyba za bardzo i się do niego przywiązałam, dlatego teraz tak za nim tęsknię.

- Rozumiem Cię. Gdyby wrócił i prosił Cię o wybaczenie, to co byś zrobiła ? - zdziwiło mnie to pytanie. Ale sama się nie zastanawiałam co bym zrobiła... To skomplikowane

- Nie wiem Leon, może bym mu wybaczyła ale napewno nie bylibyśmy razem...

- Dlaczego ?

- Nie wiem ale to wszystko jest już dziwne, ta cała miłość i to wszystko. Kochałam Diega, a on kochał mnie. Nie widzieliśmy poza sobą świata. Nagle on ze mną zerwał i to wszystko się skończyło ? Myślałam, że to miłość na całe życie ale myliłam się. Może to nie był ten jedyny. Dlaczego pytasz ?

- Po prostu byłem ciekawy jak się czuje moja przyjaciółka, bo jesteś nią, prawda ?

- Prawda. - przytuliłam się do niego mocno

Nawet nie zauważyłam, a dotarliśmy do szkoły gdzie w holu znajdowała się nasza paczka z którą się przywitaliśmy od razu.

- Castillo ! Do odpowiedzi ! - krzyknęła matematyczka, a ja posłusznie podeszłam do tablicy - rozwiąż ten przykład

Ja zrobiłam to o co prosiła i stanęłam obok tablicy, a ona się przyglądała rozwiązaniu

- Upiekło Ci się ! Piątka ! - oznajmiła nauczycielka

Usiadłam na swoje miejsce i przestałam już rozmawiać z Fran tylko uważać na lekcji, która minęła błyskawicznie tak jak i pozostałe lekcje. Byłam bardzo zmęczona w końcu miałam dzisiaj 8 lekcji a do tego jeszcze zajęcia szkolne muzyczne na które się zapisałam i chodzi prawie cała moja klasa, czasami śpiewamy w parach najczęściej damsko-męskich. Lubię te zajęcia ale równocześnie nienawidzę gdy jestem zmęczona, a po lekcjach czasami musze jeszcze zostać.

- Violetta ! - zawołał mnie Leon, gdy wychodziłam ze szkoły

- Tak, Leon ? Coś się stało ? - spytałam ciekawa

- Nic się nie stało po prostu chciałem zapytać czy idziesz do domu

- Idę

- Co byś powiedziała na to, żebym Cię odprowadził ? I tak idę w tą samą stronę - uśmiechnął się uroczo

- Jasne

W drodze dużo rozmawialiśmy o tych zajęciach i piosence którą musimy razem zaśpiewać. Leon też chodzi na nie, ma boski głos. Mamy do zaśpiewania piosenkę jakąś o miłości, znaleźć w internecie lub napisać, nauczyć się, mamy na to 2 tygodnie.

- To do jutra Leon - powiedziałam

Dałam mu całusa w policzek i poszłam do domu. Zjadłam w spokoju obiad i zrobiłam lekcje oraz powtórzyłam tematy i ich się nauczyłam. Później szukałam w intefnecie jakieś ładnej piosenki ale nic nie wpadło mi do gustu, wszystkie takie dziwne troszkę. Odłożyłam laptopa gdy zdałam sobie sprawę, że to wszystko na nic. Napisałam sms do Leona

Do: Leon
Znalazłeś jakąś piosenkę ? Bo ja szukałam i nic nie znalazłam =[

Od: Leon
Też jeszcze nie znalazłem. Może jutro po szkole pójdziemy do Ciebie i może spróbujemy coś napisać ?

Do: Leon
Jasne :)

Była już 18:30 a z racji tego, że miałam dzisiaj dużo lekcji postanowiłam się zdrzemnąć

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Rozdział 3 - To koniec

Od teraz rozdziały będą pisane z
narracji pierwszoosobowej

4 dni później

Violetta
Ta cała Franesca jest bardzo fajna, reszta też. Rudowłosa Camila, Maxi, który cały czas chodzi w fullcapach, zakręcona Naty, blondynka Ludmiła czasami palnie coś bez pomyślenia, Andres, który nigdy nic nie rozumie i Leon, mega przystojny brunet. Dlaczego tak jest, że jestem z Diego, kocham go, a myślę o innym ? Myślę o Leonie... nie może tak być! Nie chcę, żeby tak było! Praktycznie nawet z nim nie rozmawaiałam. To było tylko zamienienie 2 zdań i to tyle.
Dzisiaj sobota, nie idę do szkoły. Zresztą nawet każdy głupi nie poszedłby w sobotę do szkoły, przecież to by było głupie. Właśnie idę do parku bo jestem tam umówiona z Diego. W drodze dalej rozmyślałam o Leonie. Jak na złość właśnie szedł w moją stronę, jego włosy rozwiewał lekki wiaterek przez co wyglądał uroczo.
- Cześć Violetto - uśmiechnął się do mnie, a ja poczułam jak uginają mi się nogi pod wpływem jego głosu
- Cześć Leon - odpowiedziałam z szerokim uśmiechem
- Śpieszysz się gdzieś ? - zapytał
- Tak jakby, jestem umówiona z Diegiem.
- Dobra, to nie przeszkadzam. To cześć.
- Pa - powiedziałam delikatnie i poszłam przed siebie

- Cześć kochanie - powiedział
- Cześć. - powiedziałam po czym on musnął moje usta - Długo czekałeś ?
- Około 10 minut
- Przepraszam, po prostu spotkałam Leona i trochę porozmawialiśmy.
- Nic się nie stało - powiedział z szerokim na twarzy uśmiechem - Może to i dobrze z nim się zaprzyjaźniasz - dodał
- O czym mówisz ?
- Usiądź - wskazał ręką na ławkę obok nas. Usiadłam, a ona zaraz po mnie też usiadł - Muszę Ci coś powiedzieć.
- Ale co ? Mów !
- Bo ja już nie czuję do Ciebie tego co kiedyś, jak przyśliśmy do tej szkoły to coś się między nami zepsuło. Mniej się spotykaliśmy, mniej ze sobą rozmawialiśmy, po prostu nie pasujemy do siebie.
- A... ale co ty chcesz przez to powiedzieć ? Dla miłości nie jest ważne, aby ludzie do siebie pasowali, ale by byli ze sobą szczęśliwi, a my przecież jesteśmy.
- Ale ja już nic do Ciebie nie czuję. To koniec.
- Jak to koniec ? Nie ! Ty nie możesz mnie zostawić !
- Violetta... nie utrudniaj, proszę Cię. Mi też nie jest łatwo Cię zostawić, ale żebym Ci nie sprawiał więcej bólu to wyjeżdżam do Włoch i nigdy nie wrócę.
- Ja utrudniam ?! To Ty wszystko zniszczyłeś !! - zaczęłam krzyczeć i biec do domu. Tak się rozpłakałam, że wole nie myśleć jak wyglądam cała czarna.
- Ałłłaaa! - krzyknęła Francesca gdy na nią wpadłam - Violetta ? Co się stało ?
- Ddddiego ze mną zzzzerwał i pppowiedział, żee wyjeżdża ddo Włoch. - Fran mnie do siebie bardzo mocno przytuliła
- Ale gnojek - wkurzyła się
- Przepraszam Cię, Fran ale chcę iść do domu
- Dobrze, ale odprowadzę Cię. - kiwnęłam głową, że się zgadzam i ruszyłyśmy

Weszłam do domu i od razu pobiegłam do swojego pokoju, tam rzuciłam się na łóżko, dosłownie. Dlaczego on mi to zrobił ? Powiedział, że nie pasujemy do siebie i już nic do mnie nie czuje. Przecież było nam razem tak dobrze, a on wyjeżdża do Włoch, żebym bardziej nie cierpiała po zerwaniu. Może to tylko mi było dobrze ? Może on nie czuł się komfortowo w naszym związku ? Nie okazywał w ogóle, że mu jest źle. Może stało się coś złego ? Raczej nie. Jeśli do mnie nie wróci to chyba będę musiała o nim zapomnieć. Ale ja go nadal bardzo kocham. Rozpłakałam się na samą myśl, że go już nie będzie przy mnie. Położyłam się i zasnęłam.

Francesca
Martwię się o Violę. Czuje, że ona staje się moją przyjaciółką pomimo tego, że znamy się dopiero nie cały tydzień. Pomagamy sobie, esemesujemy wieczorami. Ale dzisiaj, gdy ją zobaczyłam taką zapłakaną, wstrząśniętą to się przeraziłam, a wszystko przez tego dupka. Nawet go nie lubiłam. Nie no lubiłam, ale teraz już go nie lubię. Może i dobrze, że wyjeżdża do tych Włoch, przynajmniej Violetta nie będzie musiała oglądać tej jego twarzyczki. Wkurzyłam się. Ugh.. ! Zepsuł mi humor drań jeden. Als to i tak nic, mi humor, a Violi... prawdopodobnie życie. Ona była w niego zapatrzona, a on ją zostawił...
- Francesca ! Nie rzucaj poduszkami w domu bo jeszcze coś zbijesz ! - krzyknęła moja mama, a ja zorientowałam się, że rzucam moją ulubioną poduszeczką.
- Przepraszam mamo - uśmiechnęłam się miejąc nadzieję, że mi ujdzie płazem. Pokiwała głową i poszła do kuchni kończyć robić obiad
Postanowiłam się przejść i wyrzucić z siebie te napełnione złą energią emocje. Jak, on tak mógł ?! Idę, a ludzie się patrzą na mnie jak na wariatkę. Zresztą nie dziwię im się. Idę wkurzona i co jakiś krzak jest to wyrywam z niego liście i rzucam na ziemię. Wariatka. Oooo... widzę tego kochasia od siedmiu boleści !
- Ty ! Diego ! Co Ty zrobiłeś Violettcie ?! Chodzi i płacze, nawet nie wiesz w jakim jest stanie !
- Mówisz tak jakbyś nigdy nie przestała kogoś kochać !
- Życie jest zbyt ważne, zbyt krótkie by je zmarnować ! A Ty marnujesz życie Violi takim zachowaniem !
- Trudno
- Posłuchaj ! Jeżeli bardziej skrzywdzisz Violettę to pożałujesz ! Normalnie stracisz te swoje białe zęby !

sobota, 26 grudnia 2015

Rozdział 2 - Jesteśmy razem

Violetta była w domu około godziny 12. Była zmęczona więc postanowiła się przespać. Obudziła się o 16:30 i zaczęła pakować się na jutrzejsze lekcje. Drugi dzień szkoły, a już matematyka, hiszpański, geografia... To co najgorsze. Pakowała się z 30 minut bo kilka razy sprawdzała czy napewno wszystko ma.

     Violetta, schodziła na dół by zjeść kolację. Tosty z szynką serem i ogórkiem. Zjadła w ciszy i spokoju. Po zjedzeniu zadzwoniła do swojego chłopaka. Rozmawiała z nim z 2 godziny. Diego cały czas powtarzał jak to bardzo ją kocha itp... Rozmawiali by dalej ale musiał pomóc mamie w sprzątaniu.

     Dochodziła godzina 22, dziewczyna postanowiła iść się umyć. Po wykonanej czynności poszła jeszcze do sypialni rodziców aby dać im całusy na dobranoc. Potem poszła do siebie i próbowała zasnąć lecz na marnę. Gdy już na nowo zasypiała przypomniał jej się tajemniczy chłopak o cudownym głosie. Zasnęła około godziny 24.

     Diego rano przyszedł po Violettę do jej domu i poszli razem do szkoły. Z 5 minut przed dzwonkiem stali już koło klasy. Chłopak poszedł do toalety zostawiając dziewczynę samą. Do szatynki podeszła Włoszka Francesca.
     - Cześć, jesteś tu nowa, prawda ? - powiedziała uśmiechnięta
     - Cześć, tak jestem nowa, a ty ?
     - Ja nieee... Chodzę do tej budy już 3 rok.
     - Okejj - dziewczyny popatrzały na siebie z delikatnym uśmiechem. Podszedł do nich Leon i Andres, który był równierz w ich klasie, jednak on był troszkę za głupi jak na 3 klasę gimnazjum. Często jeśli ktoś opowiadał jakiś żart on nigdy się nie śmiał bo nie wiedział o co chodzi, a jeżeli już się śmiał to po to aby się nie wyróżniać.
     - Cześć chłopacy - przywitała się Francesca - Wy się już poznaliście ? - zwróciła się do Violetty, ta kiwnęła głową przecząco. - A więc, chłopacy, to jest Violetta, Violetto to jest Maxi, a to Leon - podali sobie ręcę nawzajem na przywitanie i zawzięcie nowej znajomości. W tymczasie przyszedł Diego.
     - Cześć jestem Diego. - uśmiechnął się do Violetty i podał ręke osobom płci męskiej i osobie płci żeńskiej, oni także powiedzieli swoje imiona.
     - A wy się znacie ? - zapytała Francesca Violettę o nią i Diego.
     - Tak, jesteśmy razem - wtrącił chłopak.
     - Oooo, jak słodko. Będziemy mieć w tym roku chociaż jedną parę klasową. W tamtym roku każdy był sam jak palec, nikt nie miał drugiej połówki. Ile ze sobą już jesteście ?
     - Rok.
     - No to już trochę długo.
     - Skąd jesteście ? - zapytał Leon, a Violetta się od razu na niego spojrzała.
     - Z Madrytu, przedwczoraj przylecieliśmy - odpowiedziała uśmiechnięta Violetta w stronę bruneta, który postanowił odwdzięczyć jej się słodkim uśmiechem przez co dziewczynie zrobiło się ciepło na sercu. Schyliła głowę bo poczuła, że oblewa ją mocny rumieniec "Dlaczego on tak na mnie zadziałał ?" pomyślała. Zadzwonił dzwonek. Wszyscy zasiadli na swoje miejsca. Pierwszą lekcją była Chemi. Minęła szybko, bardzo szybko jak na znienawidzoną przez uczniów lekcję.

     "Minęło już 5 lekcji. Jeszcze jedna i koniec na dzisiaj" pomyślała Violetta, gdy zadzwonił dzwonek na przerwę. "Jeszcze tylko zło świata, matematyka" Nikt nie lubi matematyki, a jednak przydaje się w dorosłym życiu. W parktycznie każdej pracy. Potrzebne jest liczenie, obliczanie pól gdy ktoś chce kupić lub wybudować dom. Al po co są te różne twierdzenia matematyczne ? Nie wiadomo. Jest przerwa. Diego poszedł zaprzyjaźnić się trochę z kolegami z klasy, a Violetta z dziewczynami.
     - Viola czym zajmują się Twoi rodzice ? - zapytała Francesca
     - Moi rodzice mają własną firmę w Hiszpani z markową odzieżą.
     - Dobrze Ci jest z Diego ?
     - Tak, jest kochany, troskliwy, dobrz mi z nim, a dlaczego pytasz ?
     - Tak po prostu, jeżeli miałybyśmy się zaprzyjaźnić to musimy coś o sobie wiedzieć.
     - To teraz ty opowiadaj o sobie

Rozdział 1 - Jutro pierwszy dzień szkoły

16-nasto letnia szatynka Violetta Castillo wybrała się ze swoim chłopakiem o imieniu Diego na krótki wieczorny spacer. Dzisiaj przylecieli z Madrytu razem z rodzicami Violetty, ponieważ rodzice Diego'a musieli jeszcze pozałatwiać inne sprawy. Jutro zac5zynają naukę w Szkole w Buenos Aires. Szatynka jest po uszy zakochana w swoim chłopaku. Nie widzi po za nim świata, on poza nią też.
          - Kocham Cię, wiesz ? - zapytał Diego
          - Wiem, ja Cie też. - odpowiedziała rozmarzona. - Może będziemy już wracać ? Jutro pierwszy dzień szkoły - oznajmiła
          - Jasne, odprowadzić Cię czy trafisz księżniczko ? - zapytał z uśmiechem.
          - Trafię, jeszcze nie jest tak Ciemno - odpowiedziała z tym samym gestem. Pożegnała się z chłopakiem i poszła. W domu zjadła kolacje po czym poszła się umyć i spać.

          Obudziła się w niezłym humorze. Od razu poszła się przebrać w ciuchy. Nie ubiera się na galowo bo tak jakby nie będzie rozpoczęcia roku tylko przywitanie i puerwsza lekcja z wychowawczynią i do domu. Violetta jednak postanowiła ubrać różową sukienkę i do tego czarne balerinki. Żadnego nakrycia nie brała bo przecież na dworze jest 19 stopni, a co dopiero później. Włosy zostawiła rozpuszczone. Papatrzała na wyświetlacz telefonu "7:15, mam jeszcze dużo czasu" - pomyślała. Poszła zjeść śniadanie. Tosty z serem, pomidorem i szynką. Nie spieszyła się z jedzeniem. Biorąc gryza usłyszała dźwięk telefonu, od razu spojrzała ba ekran. Sms od Diego'a.
          Diego: Cześć śliczna  :-) Uszykowana już ?
          Ja: Cześć kochanie, tak, a Ty już uszykowany ?
          Diego: Ja też  ;-)  Mam przyjść po Ciebie ?
          Ja: Jak możesz to przyjdź o 7:45 do mnie, oki ?  :-*
          Diego: Jasne.

          Zadzwonił dzwonek i wszyscy udali się do holu. Diego obejmował ręką swoją dziewczynę, aby dodać jej otuchy, a ta oparła lekko swoją głowę o jego ramienie. Do pomieszczenia wszedł dyrektor Studia Antonio, który przywitał wszystkich również nowych uczniów i życzył wszystkiego najlepszego w nowym roku szkolnym. Rozdał poszczególne plany lekcji dla osób z tej samej klasy
          - Możecie udać się na pierwszą lekcje. - Diego zobaczył na planie pod jaką salą mają pierwszą lekcje i tam się udali. Zajeli miejsca w ławkach. Nie było dwu osobowych więc usiedli jak najbliżej siebie, czyli Violetta Diego'iem.
          - Dzień dobry - powiedziała wychowawczyni klasy 3B - Z niektórymi z Was już się znam z poprzedniej 1 i 2 klasy. Sprawdze obecność, żeby zobaczyć kto jest i, żeby próbować już zapamiętać imiona nowych osób - Nauczycielka otworzyła laptopa i zalogowała się do librusa, a po tym zaczęła czytać - Francesca Cauviglia
          - Jestem
          - Maxi Ponte
          - Jestem
          - Violetta Castillo
          - Jestem
          - Camila Torres
          - Nie ma
          - Leon Verdas
          - Jestem - Violetta, gdy usłyszała ten głos zaczęła się rozglądać po klasie za jego właścicielem "Jaki on ma piękny, melodyjny głos" pomyślała. A Angie bo tak miała na imię wychowawczyni klasy 3B zaczęła czytać resztę osób.