Hej !
Zostałam nominowana do LBA przez Sofia Comello :) Dziękuję.
Pytania:
1. Czy miałaś świadectwo z paskiem?
Nie
2. Ulubiona potrawa
Pierogi ruskie <3
3. Czy masz blogowa przyjaciółkę? Kogo?
Nie mam ;/
4. Jak masz na imię?
Nikola, wiem, też mi się nie podoba :(
5. Twój ulubiony sport?
Nwm, lubię wszystkie.
6. Twój ulubiony gatunek muzyczny?
Pop
7. Dokończ zdanie:
Mój świat kręci się wokół...
Wszystkiego :D
8. Masz rodzeństwo?
Siostrę.
9. Czytasz mojego bloga? Jeżeli tak co o nim myślisz?
Czasami wpadam, fajny
10. Do jakiej postaci z Violetty jesteś podobna z charakteru, a do jakiej z wyglądu?
Charakteru - Fran
Wygląd - Do nikogo
Moje pytania
1. Chciałabyś, aby kto z całej obsady Violetty był Twoją rodziną ?
2. Jaki masz kolor pokoju ?
3. Converse vs Air maxy
4. Szczotka vs grzebień
5. Do której klasy idziesz po wakacjach ?
6. Twoję imię to.. ?
Ja nominuję:
1. Keira
2. Madinne
3. Sky V.
4. Jorgista Forever
5. Rox xy
piątek, 24 lipca 2015
piątek, 17 lipca 2015
Rozdział 9
Jeszcze chwilkę je po obserwowałem i poszedłem do domu z powrotem no zbyt bardzo się bałem, że mnie zauważą. Boję się spotkać twarzą w twarz z Violettą, jednak wiem, że kiedyś będzie musiało się to zdarzyć.
W domu zrobiłem się trochę bardzo zmęczony więc pościeliłem sobie łóżko, położyłem się i przykryłem kołdrą. Po 30 minutch dalej nie mogłem zasnąć i do tego z powrotem musiałem wstać bo zachciało mi się do toalety.
~ 3 godziny później ~
Obudziłem się. Wstałem zjadłem coś i się trochę poczesałem bo przez sen trochę mi się rozczochrały włosy. Zrobiłem się trochę głodny, więc poszedłem do kuchni i zjadłem kanapki. Trochę pogadałem z mamą. Myślałem, myślałem i wymyśliłem, że pójdę do Violetty. A co ! Do odważnych świat należy ! Ubrałem buty i wyszedłem z domu. Do domu szatynki mam 10 minut drogi, więc po chwili już byłem pod domem. Serce zaczęło mi być szybciej. No ale cóż, jak mus to mus. Zadzwoniłem dzwonkiem. Drzwi otworzyła mi uśmiechnięta blondyna z parku.
- Cześć ! - powiedziała
- Hej, jest Violetta ?
- Tak. Zawołam ją. Violetta !
- Nie ! Ja przyjdę kiedy indziej ! - powiedziałem i poszedłem. Tchórz ze mnie.
Violetta
- Co chciałaś ? - zapytałam bo Ludmiła mnie wołała
- Był tu jakiś chłopak ale sobie poszedł.
- Jak wyglądał ?
- Wysoki szatyn z zielonymi oczami.
- Nie... To nie może...
- Co ?
- To nie mogł być on...
- Kto ?
- Nikt.
- Vilu, ja już pójdę.
- Dobrze.
- To cześć !
- Pa.
Ludmiła wyszła, a ja poszłam na górę do swojego pokoju. Nie zamykałam drzwi bo przecież nikogo nie ma w domu. Czy to mógł być Leon ? Nie wiem... Postanowiłam zadać sobie trochę bólu, więc wyciągałam z mojej szafki pudełko, a z niego żyletkę. Usiadłam na łóżku po turecku już miałam zrobić pierwsze cięcie ale przerwał mi dzwonek telefonu który oznaczał o smsie
Od: Ludmiła
Nie idź dzisiaj za późno spać bo musisz być wyspana na jutrzejsze zakupy.
Do: Ludmiła
Okej, okej.
Odpisałam po czym położyłam telefon obok i wzięłam z powrotem ostre
narzędzie do ręki. Postanowiłam tylko raz się uciąć. Widziałam jak czerwona krew spływa po mojej ręce. Usłyszałam, jak ktoś oddychał. Podniosłam głowę do góry i ujrzałam Leona który patrzał na mnie ze łzami w oczach.
niedziela, 12 lipca 2015
One Shot - Sąsiednia miłość //cz. 1
Violetta ma 16 lat, jest miłą, uczynną, kochającą dziewczyną. Nigdy nie było z nią problemów, chociaż czasami miała humorki. Mieszka w Madrycie razem z mamą - Dominicą - i tatą - Germanem - nie brakuje im pieniędzy. Tydzień temu zaczęły się wakacje, Violetta właśnie pakuje się bo co roku właśnie w wakacje wyjeżdża do Buenos Aires do swojej babci. Chłopaka nie ma, miała jednego ale ich uczucie się wypaliło w prawie tym samym momencie, zerwali w zgodzie. Po prostu to nie był ten jedyny. Przyjaciół ma kilka.
***
- Cześć babciu - powiedziałam, wciągając walizkę do domu i widząc babcie.
- Violetta ! Jesteś ! - podeszła i zaczęła mnie tulić
- Babciu dusisz. - powiedziałam śmiejąc się
- Oj przepraszam, po prostu bardzo się cieszę się że przyjechałaś. - wyznała z ogromnym uśmiechem na ustach.
- Ja też się cieszę że przyjechałam.
- Idź się rozpakuj.
- Okej.
- Pomóc Ci ?
- Nie, dziękuję, poradzę sobie sama. - powiedziałam i zaczęłam ciągnąć za sobą walizkę i udałam się do swojego tymczasowego, wakacyjnego pokoju.
Położyłam bagaż na łóżko po czym otworzyłam i zaczęłam wszystko wyciągać i chować do szafki.
***
Wieczorem umyłam się i zjadłam śniadanie. Spotkałam się z moją przyjaciółką Ludmiłą. Zawsze gdy tu przyjeżdżałam to się z nią spotykałam. Gdy dochodziła godzina 22 postanowiłam iść spać, żeby być wypoczęta na następny dzień. Podeszłam do okna. Naprzeciwko domu babci Veronici był postawiony nowy dom, wypytałam się trochę o niego i dowiedziałam się, że Ci państwo
przeprowadzą się jutro tego domu. Nazywają się chyba Verdas.
***
Obudziłam się w świetnym humorze i bardzo wypoczęta. Wstałam od razu i poszłam do toalety się przebrać. Ubrałam krótkie jeansowe spodenki, a do tego crop top. Zrobiłam tylko lekki makijaż, a włosy rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone. Gotowa zeszłam na śniadanie.
- Cześć babciu.
- Cześć Viola. Dzisiaj przyjdą do Nas Ci nowi sąsiedzi.
- O której ?
- 17:30
- A, okej. Jest śniadanie ?
- Tak, leży na stole. Dopiero zrobiłam.
***
( Rozmowa telefoniczna )
- Cześć Ludmiła, idziemy na plaże ?
- Hej, Jasne !
- To o której po mnie przyjdziesz ?
- A która jest ?
- Dwunasta
- Za pół godziny ?
- Okej. To Cześć.
- Pa
( Koniec rozmowy telefonicznej )
***
Właśnie idziemy z Ludmiłą na plaże. Jest straszny upał. Po woli dochodzimy.
- Lu, ja muszę wrócić do 17
- Czemu ?
- Bo o 17:30 będą nowi sąsiedzi się z nami przywitać
- Aaaa, okej
Gdy doszłyśmy na plaże, najpierw zaczęłyśmy szukać wolnego miejsca. Po chwili gdy już je znalazłyśmy, udałyśmy się tam i zaczęłyśmy rozkładać swoje rzeczy po czym zaczęliśmy się rozbierać do strojów kąpielowych.
***
Siedzimy wszyscy około 25 minut przy stole w domu. Się okazało się, że Państwo Verdas mają syna Leona, który nie powiem, jest mega przystojny.
- A Ty Violetto, skąd jesteś ? - zapytał Pan Verdas gdy wszyscy skończyli jeść
- Z Madrytu. - odpowiedziałam, kątem oka spojrzałam na Leona, który posmutniał, nie wiem czemu. Może jedzenie mu nie smakowało ? Może, że nie jestem stąd...
- A ile masz lat ? - zapytał
- 16
- To jesteś tylko rok młodsza od Naszego syna - powiedziała Pani Camila. Co ona ma na myśli ? Że niby co... ?!
- Taak - przytaknęłam niepewnie z lekkim uśmiechem zerkając na Leona który wyglądał jakby przyglądał mi się dobre 5 minut.
- A chłopaka masz ? - zapytał Pan Pablo
- Niee. - powiedziałam, co to jakieś przesłuchanie czy co ?
- To tak samo jak Nasz syn nie ma dziewczyny. - Czy on sugeruje, że my mamy być razem czy coś takiego ?
środa, 8 lipca 2015
Rozdział 8
1,5 roku później
Wszyscy moi przyjaciele mnie zostawili pół roku temu. A Leon wyjechał ponad rok temu. Obiecał pisać, dzwonić, a nie zrobił nic. Naprawdę. Może znalazł sobie nową przyjaciółkę i o mnie zapomniał. W tej chwili strumyk krwi płynie po mojej ręce. Ta tnę się, ale nie dużo. To pozwala mi zapomnieć choć na chwilę o Verdasie. Wstałam z łóżka i podeszłam do szafki na przeciwko, wysunęłam jedną z wielu szuflad i wyciągałam malutkie pudełeczko do którego schowałam zużyte żyletki. Schowałam pudełko z powrotem i poszłam usiąść na łóżko. Po minucie siedzenia do pokoju weszła moja mama.
- Violu, chodź na kolacje
- Nie jestem głodna.
- Ale zjadłaś na śniadanie tylko jedną kromkę chleba z samym masłem i szynką.
- Ale mamo, nie jestem głodna.
- Zjedz chociaż jednego naleśnika.
- Jednego.
- Choć. - zeszłyśmy na dół po czym usiadłam do stołu i czekałam, aż mi przyniesie jedzenie. Po 5 minutach naleśnika już nie było.
- Dziękuje - powiedziałam i poszłam.
- Na zdrowie, uśmiechnij się - powiedziała gdy byłam na schodach. Zignorowałam to co powiedziała i poszłam dalej. Nie umiem się uśmiechać tak jak dawniej. Chcąc wejść do pokoju, usłyszałam:
- Za godzinę przyjdą Państwo Ferro z córką.
- I dopiero teraz mi to mówisz ? - odkrzyknęłam
- Zapomniałam.
- Super, fajnie. - powiedziałam i weszłam do pokoju.
~ 2 godziny później ~
Siedzimy z Ludmiłą, córką państwa Ferro, w moim pokoju od jakiś 35 minut, nawet nieźle się dogadujemy.
- Viola, czy Ty masz depresje ?
- Yyy, ja nie wiem, ale raczej nie.
- Mi się wydaje, że masz. Prawie w ogóle się nie odzywasz, nie chcesz jeść i widziałam co Ty masz na rękach. - powiedziała poważnie
- Lu, przestań.
- Ale z tym trzeba coś zrobić. Czy Ty kogoś ważnego straciłaś ? - zapytała
- To znaczy... Rok temu mój tata miał wypadek samochodowy a półtora roku temu mój przyjaciel wyjechał, obiecał, że będzie pisać, dzwonić, a przez tyle czasu nie dał żadnego znaku życia.
- Przykro mi - powiedziała po czym mnie przytuliła
Rozmawiałyśmy jeszcze trochę po czym Ludmiła musiała iść już ze swoimi rodzicami do domu, a ja ubrałam się w piżamę i poszłam spać
~ Leon ~
Właśnie wracam z rodzicami z tego głupiego Madrytu. Dopiero wsiedliśmy do samolotu, jest 23 więc rano jakoś będziemy. Jejku... Viola, nie zapomniałem o niej, wręcz przeciwnie myślałem o niej codziennie. Bałem się napisać, zadzwonić. Chyba dlatego, że bałem się usłyszeć, że ma mnie dość albo, że coś jej jest, a mnie nie ma przy niej.
Boże... A obiecałem jej to. Jestem najgorszym przyjacielem jakiego mogła mieć. Jestem beznadziejny.
~ Violetta ~
Jak zwykle obudziłam się w złym humorze. Była godzina 10, odczytałam smsa od Lu
Od: Ludmiła
Hej kochana, idziemy się gdzieś przejść ?
Do: Ludmiła
No nie wiem...
Od: Ludmiła
No dawaj
Do: Ludmiła
Dobra, okej
Od: Ludmiła
Będę po Ciebie za 1O minut
Do: Ludmiła
Nie !
Od: Ludmiła
Czm ?
Do: Ludmiła
Bo ja dopiero wstałam, muszę się uszykować i wgl
Od: Ludmiła
Aaaa, okej hahah :D
Do: Ludmiła
To przyjdź za godzinkę, okej ?
Od: Ludmiła
Spox:)
~ Leon ~
Od jakiś 3 godzin jesteśmy w Buenos Aires, już w domu. Po podróży nie szedłem spać bo spałem w samolocie prawie całą drogę.
Jak dobrze być w domu ! W którym nie było mnie prawie dwa lata i w tak krótkim czasie tak bardzo się zmieniłem. Jestem bardziej opiekuńczy, wydoroślałem, włosy mam bardziej postawione do góry i jestem bardziej silniejszy.
Zjadłem trochę późne śniadanie, porozmawiałem jakieś 20 minut z mamą po czym poszedłem się rozpakować. Rozpakowywanie zajęło mi jakieś 25 minut. Ubrałem swoje air maxy i wyszedłem do parku się przewietrzyć.
Szedłem powoli i nagle zobaczyłem dobrze mi znaną twarz -
To Violetta - pomyślałem, szła z jakąś dziewczyną, schowałem się za drzewem i je obserwowałem. Violetta to już nie ta sama dziewczyna, schudła, oczy ma całe podkrążone, widzę to wszystko bo nie są, aż tak daleko, gdy ta blondyna się śmieje to szatynka nawet nie uniesie kącika ust. Czy to przeze mnie ?
***
Jejku xD Możecie mnie zabić ( o ile ktoś jest ) że rozdział po miesiącu ale nie mogłam napisać.
Przepraszam, że przychodzę do Was z takimi wypocinami :D
sobota, 6 czerwca 2015
Rozdział 7
Violetta
Obudziłam się koło godziny ósmej...
Postanowiłam wstać. Wzięłam z garderoby koszulkę, a do tego jeansy. Poszłam do toalety i się ubrałam. Włosy rozczesałam i pozostawiłam rozpuszczone. Makijaż zrobiłam bardzo delikatny. Prawie nie widoczny. Gdy już wyszłam z łazienki, poszłam do jadalni, gdzie Olga już podawała śniadanie.
- Dzień dobry wszystkim - powiedziałam
- Dzień dobry. - odpowiedzieli
- Co na śniadanie ?
- Kanapki z szynką, serem, pomidorem i ogórkiem. - odpowiedziała na moje pytanie Olga. Zasiadłam do stołu i zaczęłam jeść. Jadłam około 20 minut. W tym czasie trochę porozmawialiśmy wszyscy.
Gdy z powrotem wróciłam do pokoju, była dziewiąta. Nie miałam co robić, więc włączyłam sobie telewizor i położyłam się na łóżku. Akurat leciała jakaś komedia. W czasie oglądania, przysnęło mi się.
***
Obudziłam się o 14:00, poszłam do łazienki i poprawiłam fryzurę, ponieważ jak spałam to się troszkę potargała.
- Obiad ! - krzyknęła Olga, zeszłam na dół i zjadłam posiłek.
Po zjedzeniu poszłam do pokoju. Włączyłam laptopa , po czym wpisałam hasło. Weszłam w Google i wpisałam fb. Po chwili byłam już zalogowana na swoim koncie. Ogarnęłam fejsa i wyłączyłam laptopa. Usłyszałam dźwięk smsa.
Od: 662907745
Będziesz moja :*
Do: 662907745
Ross ?
Od: 662907745
Skąd wiedziałaś ? :*
Do: 662907745
Idiotów zawsze rozpoznaje.
Od: Idiota
Mrrrr...
Do: Idiota
Przestań ! I tak już nigdy nie będziemy razem !
Od: Idiota
Jeszcze się przekonamy.
Do: Idiota
Nara, idioto !
Od: Idiota
Pa, kochanie :*
Idiota...
~14:55~
Czas wychodzić z domu. Założyłam na swoje nogi baleriny, wzięłam telefon do ręki i wyszłam. Do parku doszłam w 7 minut. Gdy tam dotarłam, Verdas już tam był. Usiadłam koło niego.
- Hej.
- Cześć - powiedziałam - Po co chciałeś się spotkać ? - palnęłam bez pomyślenia, przecież to oczywiste, że chce gadać o nas.
Idiotka...
- Jak to po co ? Nie uważasz, że trzeba coś wyjaśnić. ? - zapytał
- Tak, przepraszam.
- Nic się nie stało. A więc... Czy Ty mnie zdradziłaś z tym typem ?
- Nie, a Ty mnie z Francescą ?
- Też nie. Ale czemu akurat z Francescą ?
- Bo mi powiedziała, że mnie zdradzasz, a jak zapytałam z kim to powiedziała, że z nią.
- Ej, wiesz co jest dziwne ? - zapytał
- Nie
- Bo do mnie też przyszła Francesca i pokazałam Twoje zdjęcia z tym chłopakiem.
- Co ?
- No na zdjęciach się całowaliście itp.
- Bo mi Fran też pokazała zdjęcia tylko, że z Wami.
- Idziemy do niej ?
- Idziemy. - wstaliśmy z ławki i skierowaliśmy się pod dom Naszej byłej przyjaciółki.
***
- Cześć kochanie, i Viola - powiedziała uśmiechnięta
- Yyy... Hej
- Co tu robicie ?
- Przyszliśmy wyjaśnić parę spraw.
- A jakich ?
- Możemy wejść ? - otworzyła drzwi na oścież i wpuściła Nas do środka. Usiedliśmy wszyscy na sofie. - A więc...
- Czemu nas okłamałaś?
- Z czym ?
- No że niby ja zdradzam Vilu, a ona mnie.
- A. O to Wam chodzi.
- Tak
- No bo Leon... Wiesz, że od dawna mi się podobasz więc chciałam cie jakoś zdobyć..
Więc Tobie nagadałam o Violi, a Violettcie o Tobie, żeby was rozdzielić.
- Zwariowałaś ? - zapytałam. - Nie wiem jak Ty Leon ale ja wychodzę. - powiedziałam po czym wyszłam. Verdas zrobił tak samo.
- To co teraz ?
- Nie wiem, ale nie możemy do siebie wrócić. - powiedziałam.
- Dlaczego ? Przecież się wszystko wyjaśniło.
- No niby tak, ale przecież zaufanie w związku to podstawa, a my sobie nie zaufaliśmy. - odpowiedziałam
- Masz rację.
- Przyjaciele ?
- Jasne ! - przytuliliśmy się. - Odprowadzić Cię ?
- Jeśli ci się chce. - szliśmy z 5 minut i w pewnym momencie mnie olśniło. - A jak ten chłopak na zdjęciu wyglądał ?- zapytałam, wtedy Leon zaczął opisywać tego chłopaka. - Przecież to ten idiota !
- Ktoś mnie wołał ? - Zapytał mężczyzna w średnim wieku, na co z Leonem się zaśmialiśmy.
- Nikt pana nie wołał. - powiedziałam i ruszyliśmy dalej
- Jaki idiota ?
- Ross
- Kto to ?
- Chodziłam z Nim jeszcze jak byłam w Barcelonie. - powiedziałam, a Leon już się nie odzywał.
~2 miesiące później~
Z Leonem jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi, a razem z Naty, Maxim i Camilą tylko przyjaciółmi. Leon jest dla mnie najważniejszy.
Z Francescą oraz Leną nie rozmawiamy, coś tam było, że Fran Nas przepraszała ale szczerze mam to gdzieś. Ross się odczepił. Oni razem współpracowali.
Czuby...
***
Obudziłam się o dziewiątej. Ubrałam się, zjadłam śniadanie. Do 12:30 zajęłam się sobą, czyli grałam w gry, siedziałam, jadłam lody, pisałam z Leonem smsy.
O 13 wyszłam do Camili, ponieważ byłyśmy umówione.
Szłam powoli chodnikiem, aż dotarłam. Ruda nie mieszka daleko. Zapukałam, otworzyła mi mama przyjaciółki.
- Dzień dobry, jest Cami ?
- Dzień dobry, Violetto. Jest u siebie na górze. - wymieniłyśmy się ciepłymi uśmiechami. Podreptałam po schodach i zapukałam do drzwi.
- Hej.
- Cześć - odpowiedziała.
- Co robisz ?
- Emm... Myślę.
- Coś się stało?
- Nie, a czemu miałoby się coś stać ?
- Myślisz.
- Viola ! - zaczęłyśmy się śmiać.
U Camili byłam do 18. Trochę pogadałyśmy, śmiałyśmy się, byłyśmy poduszkami. Czas szybko zleciał.
- Do widzenia Pani. - powiedziałam na pożegnanie do mamy Camili.
- Pa, Violu. - zamknęłam drzwi od domu i ruszyłam w kierunku swojej chaty. Szłam, pisałam z Naty smsy, zagapiłam się i na kogoś wpadłam.
- Przepraszam. - powiedziałam, ale gdy zobaczyłam kto to, od razu coś dodałam. - A, to tylko Ty - ulżyło mi
- Tak, to TYLKO ja. - powiedział nie kto inny jak Leon. Udawał obrażonego - Foch forever na 2 minuty. - powiedział
- Przepraszam, to nie tak miało zabrzmieć.
- Dobra, dobra, już Ci uwierzę.
- No uwierz.
- Pomyślę.
- Coś się stało ?
- Nie, a co ?
- Będziesz myślał.
- Violetta... ! - zaczęłam się śmiać. - Śmiejesz się z tak mądrego człowieka ?
- Nie.
- Jak to nie ? Przecież widzę, że się śmiejesz.
- Ja się śmieje z tak głupiego człowieka
- Ja idę do domu. Jak przemyślisz swoje zachowanie to zadzwoń.
Leon
- Mamo, nie ! - krzyknąłem.
- Tak, Leon. Idź się pakować.
- Ugh ! Nienawidzę Cię ! Was ! Bo ojca też ! - poszedłem do pokoju wściekły. Rodzice, wymyślili sobie, że wyjedziemy do Madrytu, bo tam znaleźli lepszą pracę i będzie nam się lepiej żyło.
Ta jasne...
Samolot mam za 3 godziny więc się spakuje i pójdę do Violi.
Wyciągnąłem z szafy wielką walizkę do której schowałem najpotrzebniejsze rzeczy. Takie jak ciuchy, czy ładowarka do telefonu.
Skończyłem jakoś po 1 godzinie. Wziąłem walizkę i zszedłem z nią na dół i postawiłem koło wyjścia. Ubrałem buty i wyszedłem do Violetty.
- Viola ! - krzyknąłem gdy wszedłem do pokoju dziewczyny. Stała przy oknie. Gdy tak wparowałem od razu się do mnie odwróciła.
- Co ! - krzyknęła tak samo jak ja, żeby było śmiesznie. - Już Ci przeszło ?
- Tak jakby. - powiedziałem - Chodź do mnie. - rozłożyłem ręce tak aby się do mnie przytuliła. Zrobiła to. - Muszę Ci coś powiedzieć.
- Co ?
- Moi rodzice są głupi. Karzą mi wyjechać z Nimi do Madrytu, ponieważ tam znaleźli lepszą pracę. - szatynka od razu się ode mnie odsunęła i zaczęła się śmiać.
- Leon, nie żartuj.
- Nie żartuje. - przestała się śmiać.
- Jak to ? Wyjeżdżasz ? - kiwnąłem głową potwierdzająco. - Co ? Nie ! - od razu się do mnie mocno przytuliła. - Nie możesz. Nie zostawiaj mnie. !
- Violu, muszę. Mi też się nie uśmiecha jechać.
- Ale Leon...
- Będziemy gadać, pisać smsy, listy. Na pewno Cię odwiedzę.
- No dobrze... Obiecujesz ?
- Obiecuję.
- Kiedy wyjeżdżasz?
- Dzisiaj za półtorej godziny
- Będę tęsknić. - powiedziała ze smutkiem w głosie.
- Ja też. Muszę już iść. - ta powoli się ode mnie odlepiła.
- Będziesz miał coś przeciwko jeśli Cię odprowadzę do domu ?
- Nie. - uśmiechnąłem się do niej.
- To idziemy. - szliśmy jak najwolniej tylko, żeby być dłużej ze sobą. Po chwili stało się coś czego oboje nie chcieliśmy. Dotarliśmy pod mój dom.
- Dotarliśmy - powiedziałem.
- Obiecujesz, że będziesz dzwonić i pisać. ?
- Tak.
- Leon. Jedziemy - powiedzieli rodzice, a Viola się we mnie mocno wtuliła.
- Muszę iść. - odlepiłem się od niej i poszedłem do samochodu. Zaczęliśmy odjeżdżać. Widziałem jak Violetta patrzy tymi swoimi wielkimi i czekoladowymi oczami.
***
Mamy rozdział 7 <3
I bardzo przepraszam, że piszę takie krótkie, ale i tak się starałam, aby ten był dłuższy niż zwykle. :)
Nie bijcie :D
*Piszcie, jeśli chcecie, aby zająć Wam miejsce pod ósemką.
3 komentarze = Rozdział 8
czwartek, 4 czerwca 2015
Rozdział 6
- Violetta...
- Co Ty tu robisz ?
- Byłem pobiegać. Nie miałem co robić w domu.
- Mogłeś iść do Francesci - prychnęła
- Czemu do niej ?
- Fajnie Ci się z nią mnie zdradzało, prawda ?
- Co ? O co ci chodzi. ?
- Ty już dobrze wiesz.
- Nie, nie wiem.
- Zdradziłeś mnie i to jeszcze z Francescą ! - krzyknęła na jednym tchu po czym szybko wstała i poszła. Poszedłem za nią i delikatnie ją pociągałem za ramie, a ona się odwróciła - Czego ?! - powiedziała zdenerwowana
- Violetta, o co Ci chodzi ?
- Już nawet nie zdrabniasz mojego imienia. Jak teraz mówisz na Francescę ? Fran, Frania, mhm ?
- Co ? Co Ty masz z Fran ?
- A więc Fran, mhm...
- Wytłumaczysz mi o co Ci chodzi ?
- Zdradziłeś mnie i to jeszcze z Francescą !
Co ?
- Nie prawda ! To Ty mnie zdradziłaś z jakimś typem - powiedziałem to, a ona stanęła jak by została zamurowana moimi słowami.
Może została.
Nie odzywała się przez kilka minut tylko stała i chyba w głowie sobie wszystko układała
Może układała.
- Viola - zacząłem jej machać ręką przed twarzą
- Co ? - ocknęła się z "transu" - A i ja nie wiem co Ty tam w swojej główce sobie wymyśliłeś ale ja Cię nie zdradziłam. To koniec, Leon, a teraz przepraszam ale muszę wracać do domu. Cześć.
Już jej nie zatrzymywałem, postanowiłem wrócić do domu i wszystko na spokojnie przemyśleć.
Violetta
Co on sobie w ogóle wyobraża ? Myśli chyba, że jak zgoni winę na mnie to on nie będzie winny.
Mówił, że to Ja go zdradziłam, a to nie prawda.
- Violetta ! Obiad ! - krzyknęła Olga, zeszłam ze schodów i poszłam do jadali. Usiadłam tam gdzie zawsze na swoje miejsce, a gospodyni podawała już danie.
Zjadłam w 20 minut po czym poszłam do swojego pokoju, wzięłam laptopa i go włączyłam. Wpisałam hasło i weszłam w przeglądarkę Google. Facebook. Popatrzałam trochę po moich znajomych, trochę polajkowałam zdjęć i wylogowałam się z serwisu.
Straciłam chłopaka i przyjaciółkę. Jestem sama.
Mam Olgę, mamę, tatę ale to nie to samo.
Odłożyłam laptopa i położyłam się na łóżku, a do mojego pokoju weszła moja mama.
- Violu... Co się dzieje ? Przy obiedzie byłaś jakaś taka rozkojarzona i smutna.
- Nic... Po prostu wszystko mi się wali...
- Co dokładniej ?
- Rozstałam się z Leonem przez moją byłą najlepszą przyjaciółką Francescą, a wiesz co w tym jest najdziwniejsze. ? - zapytałam, a mam pokręciła głową przecząco. - Że on mi wmawia, że to ja go zdradziłam.
- A zdradziłaś ?
- Mamo !
- No dobrze... Myślę, że powinnaś z nim porozmawiać na spokojnie i nawet jeśli nie będziecie już razem to możecie zostać przyjaciółmi. - posłałam mi delikatny i szczery uśmiech.
- Dziękuję - powiedziałam
- Nie ma za co. - powiedziała z szerokim uśmiechem i wyszła.
Nie wiem czy spotkać się z Verdasem czy nie. Mam mętlik w głowie.
Jest ładna pogoda, a mi jest gorąco, chyba pójdę sobie po loda.
- Tato ?
- Masz. - dał mi dziesięć złoty.
- Jak Ty mnie dobrze znasz - zaśmiałam się. - Dziękuje. - Założyłam swoje baleriny i wyszłam na dwór. Szłam sobie chodnikiem. Wokoło otaczało mnie mnóstwo ludzi. Ale nie za dużo.
Weszłam do sklepu, wybrałam Loda i czekałam w kolejce jakoś z 10 minut. Gdy przyszła moja kolej, zapłaciłam i wyszłam.
Resztę schowałam do kieszeni spodni. Idąc powoli nie zważając na nikogo zaczęłam otwierać Loda. Nagle poczułam jak na kogoś wpadam i się od niego odbijam i lecę do tyłu. Ktoś mnie złapał. Po chwili spojrzałam na kogo wpadłam.
Ujrzałam Leona
- Przepraszam.
- Nic się nie stało. - odwróciłam się by zobaczyć kto mnie złapał.
- Co Ty tu robisz ? - zapytałam gdy zobaczyłam mojego ex z Barcelony.
- Przyjechałem do mojej dziewczyny.
- Chyba byłej - powiedziałam do Rossa.
- Niedługo znowu będziesz moja.
- Zapomnij. Nigdy.
- Jeszcze się przekonasz. - powiedział po czym odszedł. Odwróciłam się jednak wpadłam znowu na kogoś. Okazał się to Leon, zapomniałam o nim.
- Przepraszam - powiedziałam po czym go wyminęłam.
***
- Cześć. Jestem Natalia. - powiedziała dziewczyna siadając koło mnie. Chodziliśmy razem do szkoły ale nigdy ze sobą nie rozmawiałyśmy
- Violetta.
- Czemu siedzisz tutaj sama ?
- Nie wiem. Jakoś tak. - uśmiechnęłyśmy się do siebie.
- A. - w tym momencie dostałam smsa.
Od: Camila
Cześć Vilu ! Idziemy na zakupy ? Dawno nigdzie razem nie byłyśmy.
Jejku ! Cami ! Zapomniałam o niej. Przecież mam jeszcze ją.
- Naty, Camila napisała czy idziemy na zakupy. Idziesz z nami ?
- Emm... Jasne !
Do: Camila
Hola Cami. Okej, ale pójdzie z nami Natalia, ok ?
Od: Camila
Jaka ?
Do: Camila
Rico.
Od: Camila
Okej, to za 30 minut w Naszym miejscu ?
Do: Camila
Okej.
- Dasz mi swój numer Vilu ?
- Tak - dałam jej swój telefon, a ona mi swój i wpisałyśmy swoje numery
***
Na tym babskim wypadzie było super. Wszystkie razem się dobrze dogadywałyśmy i chyba stałyśmy się najlepszymi przyjaciółkami. Camila już nie chcę się przyjaźnić ani z Francescą, ani z Leną.
Okazało się, że Naty to całkiem spoko dziewczyna.
Na zakupach raz spotkałam Rossa przez co popsuł mi się humor, jednak dziewczyną szybko udało mi się go poprawić.
Zjadłam kolację, umyłam się i poszłam spać. Przed zaśnięciem dostałam smsa od Leona o treści
"Musimy pogadać. Jutro o 15 w parku na ławce"
***
No hej ;)
Mamy nowy rozdział <3
Jeśli chcecie, abym zajęła Wam miejsca pod następnym rozdziałem to piszcie w komentarzu :)
bye xx
poniedziałek, 1 czerwca 2015
Rozdział 5
Violetta
Rano obudziłam się w objęciach Leona. Powoli wyswobodziłam się z jego ramion i poszłam na dół.
- Cześć Violetta. - powiedziała Angie
- Hej Angie co Ty tutaj robisz ?
- Wczoraj przyszłam Cię odwiedzić ale już spałaś... z Leonem. - mówiła z uśmiechem.
- No tak... Bo oglądaliśmy horror i zasnęliśmy.
- Wiem. Widziałam i przykryłam was kocem.
- Aaa... To stąd ten koc... - zaśmialiśmy się.
- Tak...
- Co Olga robi na śniadanie ?
- Chyba naleśniki z serem, a co?
- Nic, tak pytam. - powiedziałam, a na górze coś trzasło. Jakby jeszcze okno ktoś wybił - Co to ?
- Nie wiem lepiej idź sprawdzić. - od razu pobiegłam na górę, a tam zobaczyłam wybite okno i Leona który przy nim stoi.
- Leon ?! Co Ty zrobiłeś ? - zapytałam ciekawa.
- No bo śniło mi się, że idę spać, a później się budzę, a naprawde się obudziłem. Ale to był świadomy sen i chciałem sprawdzić co się stanie jeśli w telefonie włączę tryb samolotowy i go rzucę. No tak jakoś się stało - zaczęłam się śmiać. - jesteś zła ?
- Nie. - dalej się śmiałam, a Leon razem ze mną. Podeszłam do niego i przytuliłam - Ty głupku. Głupi jesteś. - zaśmiałam się.
- Ale i tak mnie kochasz.
- Bardzo - mocniej się w niego wtuliłam. Do pokoju weszła Angie
- Co się stało ?
- Długa historia... - powiedziałam
Kilka dni później
- Mamo ?
- Tak, córciu ?
- Mogę dzisiaj spać u koleżanki ?
- U której ?
- Francesco
- Jasne.
- Dziękuje ! To ja idę spakować potrzebne rzeczy. Powoli poszłam i spakowałam do torby ciuchy na jutro oraz piżamę.
***
Oglądamy z Francescą i Leną jakiś horror w salonie w domu Włoszki.
Nie jest zbyt straszny. Ja prawie ciągle piszę z Leonem.
Od: Leon <3
Ja bardziej <3
Do: Leon <3
Nie bo ja bardziej za Tobą tęsknię :*
Od: Leon <3
Chcesz się o to kłócić ?
Do: Leon <3
Nie bo i tak ja wygram.
Od: Leon <3
Niech Ci będzie <3
Do: Leon <3
Yay !
Wygrałam.
Od: Leon <3
Chciałbym Cię teraz przytulić, pocałować, być blisko Ciebie <3
Do: Leon <3
Ja też bym tego chciała. ;)
Od: Leon <3
Kocham Cię, misia <3
Do: Leon <3
Awh, ja Ciebie też, misiu :*
- Dziewczyny, nudne to jest...
- Co ? - zapytała Lena
- Ten film. - powiedziałam
- Masz racje. Która godzina ?
- Druga w nocy.
- Idziemy spać ? Bo tak szczerze to już mi się strasznie oczy kleją.
- Mi też. - powiedziała Lena
- To idziemy spać ? - zapytała Fran
- Tak. - pogasiłyśmy wszystkie światła i telewizor po czym poszłyśmy do pokoju mojej przyjaciółki. Tam były nasze śpiwory. Zasnęłam z myślą o moim chłopaku.
~2 miesiące później~
- Violetta, mówię Ci ! Leon Cię zdradza !
- Kłamiesz ! I niby z kim mnie zdradza ? Co ?
- Ze mną !
- Francesca daj spokój. !
- Patrz ! - podała mi jakieś zdjęcia na których była ona i Leon. Na tych zdjęciach też się całowali
Odwróciłam się tyłem do niej i szłam przed siebie. Dziwnym trafem doszłam do domu. Weszłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Jak on mógł mi to zrobić ?
Boże...
Leon
- Ona Cię zdradza. - powiedziała
- Kto ?
- Violetta.
- Co Ty gadasz ? Violetta ? Nigdy !
- A może ona po prostu już Cię nie kocha. ? Nie pomyślałeś o tym ? - chwilę się zastanowiłem i... Już sam nie wiem co o tym myśleć.
- I niby z kim ona mnie zdradza ?
- Z takim chłopakiem. Zobacz - pokazała mi fotki. Violetty i jakiegoś typa z którym się całuje itp. - Ale jakby co to nie wiesz tego ode mnie.
- Okej. Nara !
***
Do: Violetta
Jak mogłaś ?
Napisałem jej smsa, ale mi nie odpisywała.
Nie jestem pewny czy ona mnie zdradziła... ale może faktycznie już do mnie nic nie czuje. No ale mogła przecież powiedzieć, że to koniec, że nie chce mnie już w swoim życiu, a nie od razu mnie zdradzać i jeszcze mówiła mi, że mnie kocha.
A ja jej wierzyłem, idiota.
Nie odpisuje mi... Czyli jednak musi być coś na rzeczy...
Boże... Już nie wiem co o tym wszystkim mam myśleć.
Jest już 20. Postanowiłem iść się umyć i iść spać. Oczywiście przed zaśnięciem znowu myślałem o tym wszystkim.
3 dni później
Wstałem jakoś o 7:30 poszłam załatwić poranne czynności. Koło 8:10 zjadłem śniadanie. Płatki z mlekiem.
Postanowiłem iść trochę pobiegać. Na szczęście dzisiaj ubrałem dresy. Na nogi założyłem moje air maxy. Gotowy wyszedłem. Biegłem przez park. Biegłem trochę szybszym truchtem. Z oddali zauważyłem nie kogo innego jak Violettę. Była smutna, zrozpaczona i trochę rozkojarzona. Bujała w obłokach. Była w swoim własnym świecie. Postanowiłem dosiąść się do niej. Gdy już dobiegłem usiadłem koło dziewczyny.
Nie reagowała.
Odchrząknąłem. Ocknęła się ze swojego własnego zamkniętego świata i spojrzała na mnie z niedowierzaniem, jakby nie mogła uwierzyć, że tam siedzę.
- Leon - powiedziała cicho. Spojrzałem jej w oczy, nie zobaczyłem tam nic. Były szare, całe czerwone od płakania.
***
Macie nowy rozdział xp
3 komentarze = Rozdział 6
Subskrybuj:
Posty (Atom)





