poniedziałek, 25 maja 2015

Rozdział 1



Leon

- Musisz o niej zapomnieć. - powiedział Maxi
- Nie mogę.
- Musisz. Ona już nie wróci.
- Ja wierze, że wróci.
- Ty w ogóle nawet nie masz z nią żadnego kontaktu.
- No i co ?
- Nic. Widzę, że nic się nie da zrobić, żebyś o niej zapomniał.
- No chyba nic. Ja się w niej zakochałem.
- Leon... Minęło 9 lat. 9 lat jej nie widziałeś. A Ty dalej o niej pamiętasz. - rozbrzmiał dzwonek na lekcję, teraz godzina z Angie.

Violetta

- Olga nie tak mocno. - powiedziałam gdy weszłam do domu, ponieważ gosposia zaczęła mnie mocno ściskać. Dzisiaj wróciłam już chyba na stałe do Buenos Aires. Będę uczyła się tu w szkole muzycznej On beat. Pamiętam Leona, chciałabym się z Nim spotkać. Zakochałam się w nim. Jednak szanse na to, że wciąż tu mieszka są marne.- Pomóc Ci się rozpakować ? - zapytała Olga
- Dziękuje ale poradzę sobie sama. - posłałam jej uśmiech po czym wzięłam swoją walizkę i poszłam się rozpakować.

***

Jem właśnie pyszną kolacje przygotowaną przez Olgę. Spaghetti z tartym żółtym serem. Pychaaa.
- Dziękuje - powiedziałam po zjedzonym posiłku. Wstałam od stołu, zasunęłam krzesełko i poszłam po schodach do pokoju. Do szkoły idę dopiero po jutrze, środa. Umyłam się i poszłam spać.

***

Następnego dnia.
Leon
Lekcje minęły mi dzisiaj bardzo szybko, Pablo, czyli nasz dyrektor, mówił, że dołączy do Nas jakaś nowa dziewczyna. Ciekawe jaka ona będzie. Ja bym chciał zobaczyć teraz Violettę, to ta dziewczyna która musiała wyjechać jak była mała i to ta sama osoba z którą tęsknię i ją kocham. Wiem, że już nigdy nie wróci... ale cóż... trudno... A nawet jeśli wróci to z chłopakiem... To życie jest niesprawiedliwe. Szedłem, a tak się zamyśliłem, że na kogoś wpadłem. Podniosłem głowę...
- Hej Maxi. Sory.
- Siemanko stary. Znowu myślałeś o niej ? - kiwnąłem głową na tak. - Po prostu nie wiem co powiedziec, ręce opadają
- Jak masz mi już tak dogadywać całe życie to... Nara ! - krzyknąłem i odszedłem wściekły

***

- Dzień dobry. - powiedziałem
- Dzień dobry - odpowiedziała
- Poproszę wodę czystą niegazowaną i drożdżówkę.
- Razem pięć dwadzieścia osiem. - podałem sprzedawczyni banknot dziesięciozłotowy po chwili otrzymałem resztę i wyszedłem ze sklepu. Wolnym krokiem skierowałem się do domu.

~20:30~

Zjadłem kolację, umyłem się i popatrzałem na facebooku i popisałem trochę z Maxim. Pogodziliśmy się. Zasnąłem z myślami o Violettcie. Tak bardzo chciałbym ją znowu zobaczyć.

***

Następnego dnia
Violetta
Obudziłam się w dobrym humorze. Powoli zwlekłam się z łóżka. Poszłam do garderoby. Tam wybrałam strój dla siebie. Mianowicie były to jeansy i koszulka. Jest ciepło więc do tego ubiorę baleriny a na to narzucę jakiś sweterek. Ubrałam się.
- Dzień dobry. - powiedziałam do Olgi, taty i Ramallo którzy jedli już śniadanie.
- Dzień dobry. - powiedzieli wszyscy.

***

Droga do Studia zajęła mi mniej więcej 10 minut. Gdy zadzwonił dzwonek poszłam jak inni uczniowie do wielkiej sali gdzie znajdowała się scena i fortepian. Stanęłam koło innych uczniów. Parę z nich mi kogoś przypominało ale nie do końca wiedziałam kogo. Po dzwonku na przerwę wyszłam z sali i poszłam na korytarz. Podeszła do mnie grupka uczniów. Czarnowłosa, rudowłosa, szatyn i brunet.
- Cześć - powiedziała czarnowłosa. Wszyscy się uśmiechali. Ja również.
- Hej.

***

I jest pierwszy rozdział :D
Nie ma szantażyku xp
Nie będę taka xpp

1 komentarz: