Violetta ma 16 lat, jest miłą, uczynną, kochającą dziewczyną. Nigdy nie było z nią problemów, chociaż czasami miała humorki. Mieszka w Madrycie razem z mamą - Dominicą - i tatą - Germanem - nie brakuje im pieniędzy. Tydzień temu zaczęły się wakacje, Violetta właśnie pakuje się bo co roku właśnie w wakacje wyjeżdża do Buenos Aires do swojej babci. Chłopaka nie ma, miała jednego ale ich uczucie się wypaliło w prawie tym samym momencie, zerwali w zgodzie. Po prostu to nie był ten jedyny. Przyjaciół ma kilka.
***
- Cześć babciu - powiedziałam, wciągając walizkę do domu i widząc babcie.
- Violetta ! Jesteś ! - podeszła i zaczęła mnie tulić
- Babciu dusisz. - powiedziałam śmiejąc się
- Oj przepraszam, po prostu bardzo się cieszę się że przyjechałaś. - wyznała z ogromnym uśmiechem na ustach.
- Ja też się cieszę że przyjechałam.
- Idź się rozpakuj.
- Okej.
- Pomóc Ci ?
- Nie, dziękuję, poradzę sobie sama. - powiedziałam i zaczęłam ciągnąć za sobą walizkę i udałam się do swojego tymczasowego, wakacyjnego pokoju.
Położyłam bagaż na łóżko po czym otworzyłam i zaczęłam wszystko wyciągać i chować do szafki.
***
Wieczorem umyłam się i zjadłam śniadanie. Spotkałam się z moją przyjaciółką Ludmiłą. Zawsze gdy tu przyjeżdżałam to się z nią spotykałam. Gdy dochodziła godzina 22 postanowiłam iść spać, żeby być wypoczęta na następny dzień. Podeszłam do okna. Naprzeciwko domu babci Veronici był postawiony nowy dom, wypytałam się trochę o niego i dowiedziałam się, że Ci państwo
przeprowadzą się jutro tego domu. Nazywają się chyba Verdas.
***
Obudziłam się w świetnym humorze i bardzo wypoczęta. Wstałam od razu i poszłam do toalety się przebrać. Ubrałam krótkie jeansowe spodenki, a do tego crop top. Zrobiłam tylko lekki makijaż, a włosy rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone. Gotowa zeszłam na śniadanie.
- Cześć babciu.
- Cześć Viola. Dzisiaj przyjdą do Nas Ci nowi sąsiedzi.
- O której ?
- 17:30
- A, okej. Jest śniadanie ?
- Tak, leży na stole. Dopiero zrobiłam.
***
( Rozmowa telefoniczna )
- Cześć Ludmiła, idziemy na plaże ?
- Hej, Jasne !
- To o której po mnie przyjdziesz ?
- A która jest ?
- Dwunasta
- Za pół godziny ?
- Okej. To Cześć.
- Pa
( Koniec rozmowy telefonicznej )
***
Właśnie idziemy z Ludmiłą na plaże. Jest straszny upał. Po woli dochodzimy.
- Lu, ja muszę wrócić do 17
- Czemu ?
- Bo o 17:30 będą nowi sąsiedzi się z nami przywitać
- Aaaa, okej
Gdy doszłyśmy na plaże, najpierw zaczęłyśmy szukać wolnego miejsca. Po chwili gdy już je znalazłyśmy, udałyśmy się tam i zaczęłyśmy rozkładać swoje rzeczy po czym zaczęliśmy się rozbierać do strojów kąpielowych.
***
Siedzimy wszyscy około 25 minut przy stole w domu. Się okazało się, że Państwo Verdas mają syna Leona, który nie powiem, jest mega przystojny.
- A Ty Violetto, skąd jesteś ? - zapytał Pan Verdas gdy wszyscy skończyli jeść
- Z Madrytu. - odpowiedziałam, kątem oka spojrzałam na Leona, który posmutniał, nie wiem czemu. Może jedzenie mu nie smakowało ? Może, że nie jestem stąd...
- A ile masz lat ? - zapytał
- 16
- To jesteś tylko rok młodsza od Naszego syna - powiedziała Pani Camila. Co ona ma na myśli ? Że niby co... ?!
- Taak - przytaknęłam niepewnie z lekkim uśmiechem zerkając na Leona który wyglądał jakby przyglądał mi się dobre 5 minut.
- A chłopaka masz ? - zapytał Pan Pablo
- Niee. - powiedziałam, co to jakieś przesłuchanie czy co ?
- To tak samo jak Nasz syn nie ma dziewczyny. - Czy on sugeruje, że my mamy być razem czy coś takiego ?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz